Wiele z nas robi własne przyprawy bulionowe. Moje jednak nigdy nie były takie całkiem "domowe", bo składniki przeważnie kupowałam na targu. Odkąd jednak mieszkam na wsi niemal wszystkie warzywa i zioła mam ze swojej uprawy. A grzyby mam w lesie, 200 metrów od domu :-)
Ta przyprawa jest niezwykle aromatyczna i smaczna. Dodanie grzybów nie jest oczywiście konieczne, ale Hajduczek o tutaj! przypomniał mi o smaku umami, więc dodałam nieco suszonych kozaków i nóżek z prawdziwków. Wszystkie składniki cieniutko pokrojone wyschły mi na słońcu - w czasie tych upałów odkryta weranda nagrzewa się jak piec hutniczy. No i dzięki Martikowi, któren zakupił blender o mocy rakiety kosmicznej i takich specjalnych ostrzach jak rzędy zębów rekina - sproszkowałam przyprawę na pył. Wtedy sosy są gładziutkie, a młodsza część Watahy nie sarka, że jakieś paprochy przylepiły się do kurczaka :-D
SKŁADNIKI:
- marchew,
- pietruszka,
- korzeń selera,
- liście selera,
- por,
- cebula (plastry podpieczone na blasze i wysuszone),
- czosnek,
- lubczyk,
- rozmaryn,
- dziki tymianek,
- leśne grzyby

