Bardzo lubię szastać się po "festiwalach" ciast przed Wielkanocą, a potem szpanować przed rodziną nowymi wypiekami. Ta babeczka nadaje się do ozdobienia świątecznego stołu, a i smak jest przedni: mocno czekoladowy, nieprzesadnie słodki, z nutką marchewki i cytryny w lukrze. Można ją polecić także ze względu na długą świeżość - spokojnie wytrzymuje pięć dni bez utraty puszystości. Polewa na wierzchu jest zrobiona z soku marchwiowego (ale jednak trzeba przecisnąć przez szmatkę, a nie na siteczku, bo u mnie widać drobinki), soku z cytryny i cukru pudru, utartych jak normalny lukier. Kwiaty ziarnopłonu raczej nie nadają się do spożycia, za to dekorują bardziej trwale, niż jadalne pierwiosnki czy forsycja. Co bardziej łapczywych biesiadników trzeba uprzedzić, że kwiatuszka nie pchamy do paszczy😏.
Przepis jest prosty i naprawdę znakomicie napisany przez panią Joannę na stronie o intrygującej nazwie Chocololo. Jak mówiła babcia Bronia: ni mom pojma, czy to chodzi o czekoladowego skręta, czekoladowy przeładunek kontenerów (pionowy!) czy filipińskiego dziadka z czekolady, albowiem przegląd od AI nie rozjaśnił mi nic w temacie "lolo"😆. Najważniejsze, że przepis jest świetny (klik!).
A jeśli ktoś jeszcze nie zdecydował się, co upiec wypaśnego i oryginalnego, to polecam sernik pistacjowy Helenki (klik!). Moją zmianą, za radą sympatycznego pana Arkadiusza Gie z bloga r'n'gkitchen, było dodanie - zamiast waniliowego - 2 torebek budyniu pistacjowego (wyczaiłam je u gościa, co je sprowadza z Niemiec, albowiem NIGDZIE w miasteczku o tym smaku nie słyszeli). Powiem Wam, że nawet najbardziej wybredny gość wyraził uznanie, aczkolwiek nie frenetyczne, bo kruszone pistacje i pesteczki z malin włażą pod.
P.S. Pytałam Helenkę, czym kroi serniki, że są tak idealnie gładkie na przecięciu, a moje zawsze uhymolone jak sikierom (co widać na powyższym wyraźnie). I zgadnijcie, co odpowiedziała? NOŻEM, MARZYNIU :-)


Oj zrobiłaś mi poranek Marzyniu :-))) Ciebie to można czytać, i czytać, i czytać ... i mordeczka podczas czytania wciąż uśmiechnięta! Babeczka - pierwsza klasa powiem Ci. No i ten lukier to taka kropka nad i - fajny pomysł. Ja kocham babki, i gdybym miała wybierać między babką a sernikiem, nie uwierzysz : wybiorę babkę! :-))) Co nie znaczy, że serników nie lubię ... zresztą ... domowe to ja wszystkie ciasta kocham (niestety). No ale sernik wyszedł Ci pokazowo! Pierwsza klasa. Cieszę się, że smakował. Budyń pistacjowy pasuje tu rewelacyjnie. W ub.roku miały go w ofercie Winiary, ale kilka miesięcy i zginął z półek. A szkoda. Dziękuję za wypróbowanie przepisu kochana!! :-))) Spokojnego tygodnia kochana - jeśli ostatni tydzień przed świętami, może być spokojny he he :-)
OdpowiedzUsuńTwój blog jest kopalnią pomysłów na ciasta i one zawsze wychodzą, bo są wypróbowane przez Mistrzynię :-) Pieczenie takich ciast sprawia radość nie tylko konsumentom, ale i wykonawcom, bo nie ma stresu, że coś jest podrasowane pod publiczkę. Cieszę się, że się zakoleżankowałam z Tobą, a takie komentarze jak powyższy są takie miłe :-*
UsuńCmok, cmok, cmok :-))) Marzyniu!
UsuńChętnie upiekę taka czekoladową babkę. A te drobinki marchewki nawet ja po swojsku dekorują. Helenka jest niezastąpiona, nasza zdolna koleżanka.
OdpowiedzUsuńJa też się cieszę, że jest w "naszej paczce" :-)
UsuńKochane jesteście dziewczyny! Jak dobrze, że Was znalazłam w tym internetowym gąszczu :-)))
UsuńMarzyniu! Ty powinnaś książki pisać! Masz niesamowity dar! Uwielbiam Twój styl!
OdpowiedzUsuńA pomysł na lukier z sokiem z marchewki jest boski. Muszę spróbować zapamiętać do przyszłego roku 😉 żeby zrobić do babki 🤤
Udanego tygodnia Marzyniu 😍🥰
Moja Monia kochana! Cieszę się, że was rozweselam :-D A lukier marchewkowy to niestety nie mój pomysł, ale nie wiem, skąd go podpatrzyłam.
UsuńNormalnie przepisowy zawrót głowy:))
OdpowiedzUsuńJa już mam zadyszkę i nie nadążam za Wami...baby, babki, babeczki, czarne, białe i w kropeczki, serniki duże i mini, sałatki, galaretki, deserki i co teraz?
Będzie ze mną jak z tym osiołkiem, co mu w żłoby dano:))
Ale co tam, najważniejsze, że jest miło, wesoło i świetna ekipa!!!
A ciacha wystawowe normalnie!
Brawo Marzyniu 👏masz talent i do pisania i do pieczenia!!!
Buziaki gorące posyłam 😘🤗
Nie wiem, czy mam talent, ale wiem, że mam szczęście, że WAS MAM :-)))
UsuńP.S. Maminku, ja już chyba gdzieś napisałam, że musiałabym żyć jak kot, z 9 razy, żeby te wszystkie pyszności, co człowiek widzi na zakoleżankowanych blogach, ugotować. Robię co mogę, ale już mi H&C wysiada :-D
Dokładnie tak jak piszesz:))
UsuńNam potrzeba wieczności, a nawet nieśmiertelności, a przy uporczywym korzystaniu z przepisów na te wszystkie smakołyki, niewątpliwie nastąpi rychłe zejście z przejedzenia:)
Dobrze, że patrzenie nie szkodzi:))
Buziolki gorące!!!
No fakt, ale czasami kiedy patrzę, to MUSZĘ iść se bodej cukierka chapnąć ;-DD
UsuńWnoszę o dodanie tego posta do kategorii "baby i babki" :D Ja w tym roku zrobię czekoladową babę drożdżową, ale bez marchewki :)
OdpowiedzUsuńTak to jest z tymi dziećmi... Jeszcze jakby do wczoraj robiła z przyjaciółkami cichcem jakieś gnyce w kuchni, a teraz już BABY CZEKOLADOWO-DROŻDŻOWE! I jeszcze jakieś postulaty są wysunięte...
UsuńNowe idzie Marzyniu!
Usuń