Martusia, oczarowana i zainspirowana artystycznym kulinarnym rękodziełem pani Kariny (prywatnie córki Maminka, stąd wiemy, że tworzy takie cuda) postanowiła sama zmierzyć się ze słodkim wytwórstwem. Okazją był "Rojstni dan" męża, czyli mego roztomiłego zięcia💝.
Tort jest z masą truskawkową (sproszkowane liofilizowane), ganaszem z białej czekolady i owocową żelką w środku. A kwiaty są z kremu maślanego, który okazał się całkiem dobry w smaku.
Jak na debiut, to rewelacja, że tak nieskromnie pochwalę moje dziecko ;-). W każdym razie alpejscy górale przyznali, że takiego ciasta to ich wioska nie widziała (ja na żywo też). Jak powiedział niezapomnianej pamięci Antoś Czyprak (mój stary blogowy kolega): "Nie wiadomo, czy to jeść, czy na głowę założyć". Myślę, że na wyścigach w Ascot mogłabym się śmiało w takim torcie na głowie pojawić. No, może napis "32" trzeba byłoby zweryfikować😃.
A jakie śliczności wykonuje pani Kari można zobaczyć na tej stronie. Warto!
https://www.lecakeshop.co.uk/ (klik!)


Brawo Marta!!!! Pierwsze koty za płoty i to w jakim stylu.
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo za miłe słowa! Co prawda zeszło mi półtora dnia i kilka rzeczy zapewne można zrobić lepiej, ale jestem zadowolona jak na pierwszy raz :) No i w smaku był dobry, a to najważniejsze :) Pozdrawiam i nieustająco pozostaję w zachwycie nad Twoimi kreacjami! <3
UsuńPiękny tort!!! Wiosenny ogród w słodkim wydaniu!!! Brawo Martusia!!!
OdpowiedzUsuńMoje kwiatki, nawet za dziesiątym razem tak by nie wyszły:)
Dziewczyny mają do tego smykałkę:)
Teraz czas na kolejne, bo okazji na pewno nie zabraknie, a obdarowani będą szczęśliwi, bo to pyszny i bardzo oryginalny prezent:)
Czekam na więcej!
Uściski serdeczne przesyłam 🤗😘
Maminku: :-***
UsuńBrawo! Każdy kiedyś zaczynał.
OdpowiedzUsuńJa niestety chyba nie zacznę, albowiem już mnie sieje rękami ;-DD
UsuńTak, możesz być dumna z umiejętnosci córki. Ale dla chcącego - nic trudnego. Pozdrawiam Elżbieta
OdpowiedzUsuńDziękujemy za miłe słowa!
UsuńNo jaki piękny torcik, przyozdobiony fantastycznie! Rośnie na naszych oczach nowy talent cukierniczy! Nie jest łatwo wykonać takie dekoracje tortu, coś wiem na ten temat. Brawo!!!
OdpowiedzUsuńJa bym ani w przybliżeniu takich nie wykonała ;-)
UsuńŁoooo Marzyniu, ale to Twoje dziecię zdolne!! Zresztą jak i Maminka :-)) Bo takie tortowe dzieła to już wyższa szkoła jazdy, na którą ja się nawet nie wspinam. Piekny! I musiał być pyszny!
OdpowiedzUsuńA ja Helenko jestem przekonana, że i Ty byś takie kwiaty wykonała, bo masz zacięcie artystyczne w kuchni :-)
UsuńAż trudno uwierzyć, że to pierwsze podejście do takiego zdobienia. Wyszło pięknie :))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło, Agness:)
Dziękujemy :-)
UsuńAleż piękna dekoracja! Też byłabym zadowolona z takiego tortu 😁
OdpowiedzUsuńMałżonek był, ale i Teściowej oko zbielało ;-)
UsuńDziękuję bardzo wszystkim za miłe słowa! :))) Jest to ogromna motywacja i już planuję, jaki tort będzie następny :)
OdpowiedzUsuńI to mi się podoba! Planuj, działaj, twórz i oczywiście pokazuj:) Też chcę zobaczyć!
UsuńNiech Ci tej motywacji nigdy nie zabraknie! Buziaki!
Ależ to brzmi jak prawdziwe cukiernicze dzieło sztuki 😊
OdpowiedzUsuńPołączenie truskawkowej masy, białej czekolady i owocowej żelki już samo w sobie robi wrażenie, a jeszcze te kwiaty z kremu maślanego — debiut absolutnie na poziomie „wow”.
I rzeczywiście, przy takich tortach człowiek ma ten klasyczny dylemat: podziwiać czy kroić 😉
Pozdrawiam serdecznie .
Jesteś kochana Iwonko :-)
UsuńO wow! Ależ cudo! Piękny jak z cukierni artystycznej. Wcale się nie dziwię, że wszyscy byli zachwyceni. Kiedyś robiłam , a właściwie próbowałam robić takie maślane kwiatki, ale daleko im było dla tych doskonałości.
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego dla Zięcia 🪷
Buziaki 😘
Twoje torty też zawsze są bardzo ładne. I oryginalne, każdy inny :-)
UsuńSuper to wygląda. Słodkie kwiatki! :)
OdpowiedzUsuńNo, słodkie i słodkie ;-)
UsuńAch, tort przepiękny! I mam nadzieję, że smaczny. A Antoś Czyprak jeszcze publikuje? Bo dawnymi czasy czytałam go z lubością, ale jakoś tak zniknął mi z pola widzenia, a szkoda.
OdpowiedzUsuńNiestety, Antoś nas opuścił, mam nadzieję, że tylko blogowo :-(
UsuńNo tak, pozostaje mieć nadzieję, że tylko blogowo...
UsuńAż szkoda go kroić.
OdpowiedzUsuńWłaśnie, Martik mówiła, że ręka mężowi zadrżała ;-D
UsuńO kurcze, ale ładny. Te kwiatki też sama robiła? Jestem pod wrażeniem. Brawo Martuś :)
OdpowiedzUsuńTak, Martik nam się na artystkę bakieruje ;-)
Usuń