Zanęcona mnóstwem pysznych przepisów na szparagi postanowiłam podjąć jednak wyprawę do miasteczka (na szczęście już nie muszę, jak dziadkowie, jechać pół dnia kuniami😆). No i były, nawet świeże i w cenie przystępnej.
Chyba na Smakerze podpatrzyłam przepis na pesto i to był strzał w dziesiątkę. Danie jest pyszne: lekkie, świeże, o delikatnym, ale wyraźnie wyczuwalnym szparagowym smaku. Wystarczy wziąć ich pęczek - łodygi z odłamanymi końcówkami się gotuje 3 minuty, potem miksuje z oliwą, czosnkiem, orzechami nerkowca (są dobre, bo mają neutralny smak i nie zagłuszają), doprawia, a łebkami dekoruje na talerzu. Posłuchałam porady i wrzuciłam je do lodowatej wody i rzeczywiście zachowały piękny, intensywnie zielony kolor. Do tego odrobina parmezanu i oliwy i jest na 4 porcje wiosennej radości😋.
Jadę do Słowenii, więc mam nadzieję, że Martik podejmie kolejną próbę cukierniczego wykonu artystycznego, o czym uprzejmie doniosę. Pozdrowienia dla wszystkich, do miłego zobaczenia!🙆

Pyszne danie! U nas w Pyrlandii sezon szparagowy wykorzystujemy do oporu i Twój makaron z pesto szparagowym na pewno wypróbujemy. Ciekawe jak smakowałby z białymi szparagami? Pozdrawiam serdecznie i życzę miłej wyprawy do Słowenii! Może jakieś nowe inspiracje kulinarne:)
OdpowiedzUsuńZ białymi smakowałoby na pewno wspaniale, ale nie będzie zielonego kolorku :-) A co jadłam nowego - dam znać!
UsuńMarzyniu 🪷
OdpowiedzUsuńSmakowite danie. Udanego wyjazdu. Odpoczywaj i jedz lokalne pyszności 😘 gorące uściski 😘
Dziękuję bardzo, buźki!
UsuńPiękny jest ten wiosenny talerz pełen smakowitych dobroci!!!
OdpowiedzUsuńRóżnie już szparagi jadałam ale nigdy jako pesto i sama bym na taki pomysł nie wpadła, a przepisu też bym nie szukała, bo nie wiedziałam, że istnieje:)
Marzyniu, jesteś mistrzynią w szperlaniu i odkrywaniu oryginalnych pomysłów kulinarnych, a i ja przy okazji skorzystam:)
Dobrego i miłego pobytu !
Czekam na relacje i fotki. Ściskam serdecznie!!!
Maminku, ja też nie wiedziałam o takim myku, ale cieszę się, że mam ten przepis, bo z pęczka szparagów wyszły mi 4 porcje :-)
UsuńŁo Marzyniu, ale fajne danie. Moje smaki ... bardzo lubię makaron z pesto. Moja druga połowa niestety nie podziela mojego zachwytu nad tego typu daniami. Pewnie by zapytał: a pod szparagami jakieś mięsko jest? ;-) W każdym razie ja bym się wprosiła na takie jedzonko.
OdpowiedzUsuńMiłego wypoczynku Kochana!
Ja mojemu wparłam, że szparagi poprawiają funkcjonowanie mózgu, bo mają dużo fosforu (!?). I 2 dni z rzędu frygał, aż miło :-DD
UsuńNa mojego by podziałało, jakbym mu powiedziała, że poprawia funkcje aparatu męskiego, wszak szparagi to afrodyzjak, no nie? A tak przy okazji - uwielbiam szparagi pod każdą możliwą postacią, białe i zielone, gotowane, smażone i pieczone. Ale na pesto nigdy jeszcze się nie skusiłam. Teraz spróbuję. Powiadasz, że trzeba zblanszować przed miksowaniem?
UsuńHe, he, szkoda, że na to nie wpadłam, a przecież nie od dziś wiadomo, że są (jakoby ;-)) afrodyzjakiem :-DD. A krótkie blanszowanie było dobre, czuć było mocno warzywem. Buzienki Hajduczku miły!
UsuńUwielbiam szparagi ale w formie pesto ich nie jadłam :D
OdpowiedzUsuńNo to proszę spróbować :-)
UsuńJeszcze nigdy nie jadłam szparagów w postaci pesto, świetny pomysł. Bardzo chętnie wypróbuję, póki jeszcze sezon trwa:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło, Agness:)
A że jest to produkt typowo sezonowy, to radość konsumpcji się wzmaga ;-)
UsuńPesto że szparagów to jeszcze nie robiłam. Kurcze, ale to musi być pyszne :)
OdpowiedzUsuńAguś, rób szybciutko, póki jeszcze są :-)
UsuńBardzo kreatywny pomysł na szparagi, chętnie zrobię takie danie :) pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńNaprawdę warto :-)
Usuń