czwartek, 15 października 2026

Placki makaronowe z maślakami

 

Na końcu mojego ogrodu rosną modrzewie, takie ze skraju lasu, uratowane przed wycinką pod budowę. Razem z nimi przeniosła się grzybnia i od lat jesienną porą mamy zatrzęsienie maślaków na własnej posesji. Nie przepadam za marynowanymi, a mentalność Polaka-grzybiarzonosacza nie pozwala mi jednak patrzeć spokojnie, jak gniją pod nosem. 
Ochwacony już sosami i krokietami Małżon poprosił o jakąś odmianę w maślaczym menu i padło na placki z makaronu od pomidorowej😆.
I powiem Wam, że to jest pyszne. 
Placki są bardzo chrupiące z wierzchu, a miękkie w środku. Grzyby trzeba wstępnie obgotować w słonej wodzie, żeby się tak nie ślimaczyły, ale to w zasadzie jedyna robota. Do "starego" makaronu wbijamy parę jajek, domieszujemy tyle mąki, by masa dała się nakładać łyżką, dodajemy przyprawy i wybrane dodatki, i smażymy. Ja to robiłam na maśle i nie dodawałam do środka tartego sera, bo i tak nie jest to najlżejsze danie. 
Po spałaszowaniu sążnistej porcji polecam zaaplikować sobie cholagogę 😅(moja prababcia to piła niemal codziennie, bo lubiła zjeść, a wątroba jej protestowała). 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz