środa, 10 lutego 2010

Orzechowa pianka zapiekana we francuskim cieście

 
  

Tu Martik.
Piszę na chybcika, bo mama smaży pączki na jutro i chcę jak najszybciej się do nich dobrać :) Więc…
Pianka taka sama jak do tarty (patrz tu). Ciasto francuskie Mama miała z Lidla (który, jak wiadomo, ceni jakość - patrz tu), ale to jak raz był trafiony zakup.
Zapiekałyśmy to w kokilkach takich jak do kremu brulee. Wyszło pycha!
Ja sama zjadłam chyba najwięcej, bo strasznie mi podpasowała ta pianka.
Robi się szybko, żadna filozofia.
Ok, ja kończę, bo pączki chyba już są i musze wygrać wyścig z Jurkiem do kuchni.

7 komentarzy:

  1. szybki deserek-zawsze to coś innego :) chętnie załapałabym się na takiego jeszcze cieplutkiego pączusia tym bardziej, że obiecałam sobie że w tym roku nie piekę żadnych pączusiów, faworków, oponek-ciekawe czy wytrwam w tym postanowieniu. Pozdrowionka dla mamamarzyni-jak się domyślam będzie nas jutro nęciła apetycznymi fotkami paczków :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Orzechowej pianki, to może jutro jeszcze robić nie będę ale już mi leci ślinka na świeżutkie pączusie. Piankę orzechową zrobię na niedzielny deser - a w sobotę kupię francuskie ciasto mrożone. Dzięki za pomysł. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ślinozwisu znów dostałam....

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda ładnie a Wam smacznego:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Smacznego dzisiaj :):):) Cudnie mi zapachniało orzechami :):):)

    OdpowiedzUsuń
  6. poproszę o jednego...

    OdpowiedzUsuń

Zalew spamu i mnie pokonał... dlatego musiałam włączyć tę uprzykrzoną weryfikację obrazkową :-(