wtorek, 13 lipca 2010

Chłodnik litewski czyli Król Lata




U Ewuni na działce buraczki, sponiewierane przez ulewy, wreszcie osiągnęły wymaganą wielkość jaj perkoza dwuczubego. Można było zrobić botwinkę. Kiedy już przygotowałam podstawę, czyli ugotowaną botwinkę, okazała się tak pyszna, żem pomyślała: nie cza psuć! 
I chłodnik był żadnymi tam dodatkami warzywnymi nieskażony, po prostu czyste buraki, koperek, czosnek i jajka. Samo lato w talerzu!
I do tego ziemiaczki, ziemiaczki! podsmażone na rumiano z koperkiem (na masełeczku, ma się rozumieć, tradycyjny ukłon w stronę Mistrzunia Russaka).
Podaję przepis uproszczony, resztę każdy se znajdzie w necie, albo i u Marzyni - o tu! tużem napisała dziewczynkom, jak botwinke zrobić...
Aha, jeśli ktoś nie lubi tłusto na upale, to to masełko do podduszania buraczków można pominąć, można...

SKŁADNIKI:
pęczek botwinki, tak żeby było chociaż z pińć buraczków większych, niż przepiórcze jajo,
kubek (250 ml) kwaśnego mleka,
taki sam kubek śmietany 18 procent, mocno kwaśnej (lubimy tłusto i kwaśno, lubimy...)
pęczek koperku,
3 ząbki czosnku,
płaska łyżeczka cukru,
chlust lub dwa octu winnego,
sól, pieprz,
po gotowanym jajku na osobę,
podsmażone ziemiaczki (uwzględnić apetyt Czesiów)

WYKONANIE:
Botwinkę oczyścić, nie zapominając o podstępnych ślimakach (patrz tu). 
Przygotować wg tego, gdzieście już, mam nadzieje, zajrzeli. 
Zimne buraczki wymieszać z kwaśnym mlekiem i śmietaną, oczywiście można użyć jogurtu greckiego albo maślanki. Doprawić koperkiem, czosnkiem, solą, pieprzem, ewentualnie jeszcze octem - to ma być wyrazisty smak. 
Schłodzić i podawać ze smażonymi ziemniakami pod bokiem. 
Je się łyżką, oj, żeby to drewnianą z dwojaków (jak u Pieguska), pod szczepem u Babci Broni na paryi (patrz tu).
Nie ma człowieka, żeby nie wymiękł, no chyba, że jesteśmy Włoszkami z Bagnacavallo, które dostawszy u nas barszczyk czerwony z uszkami grzybowymi wydziubały widelcami (!) uszka, a cały przepyszny barszczyk oddały, bo one zupy o kolorze krwi nie jadają (tak powiedziały, mogły jeszcze dodać, że matka siedzi z tyłu). 
I myślałby kto, że to nie oni pożerają risotto sanguino, czy cóś, w każdym razie z żywą krwią zaparzoną ryżem. Jedliśmy to u Baniaków, ohyda!
A chłodnik - niebo w gębie, czysty smak polskich buraczków, może akurat tak i na Litwie jadali?

21 komentarzy:

  1. Oj tak! to jest to!
    Tylko przestałabyś już z tym podawaniem przepisów, podaj chłodnik! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. No to dawaj, Mażęcia, dawaj na Podgórze na chłodnik!
    Mamcia czeka nieustająco!

    OdpowiedzUsuń
  3. Już ja się kiedyś do Was dotelepię. Jak ta plaga runę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. A gdzie Ty słońce, mieszkasz? czy aby nie w Kołbaskowie? (sakrucko daleko ode mnie)

    OdpowiedzUsuń
  5. o! to dopiero pyszności.. dawno nie jadłam takiej pysznej zupy, oj dawno. no po prostu.. nie ma mi kto zrobic ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. No zdaniem niektórych w centrum wszechświata, nie mylić z Paryżem :D
    Rzut beretem, a co to my w Chinach mieszkamy? Tam dopiero to są odległości, Europa nie ma się mierzyć. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Eeee, miejscowość Piątek w Łódzkiem?
    To podobno jest środek Polski...

    OdpowiedzUsuń
  8. Hihi...Magenta - to szykuj się - Bieszczady we wrzesniu - może runiemy obie, na paryj pójdziemy, botwinkę Marzyni z gara wyjemy. Zrobimy zlot czarownic albo hmm...czarodziejek!
    A mnie proszę złożyć życzenie, dzis stałam się o rok starsza. Taaaa....Idę już do tej pracy, ide...ja dzis ziemniaki z kwaśnym mlekiem i koperkiem wtrajałam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jaka ładna ta botwinka i z jajkami na dodatek :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hehe, to ja szkrabulce wezmę pod pachę i też się może jakoś dotelepię?;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pierwszy raz jadłam to cudo u teściowej. Skład podobny, tylko ja wzorem szanownej mamy mojego męża, dodaję jeszcze ogórka pokrojonego w kosteczkę i koperek:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Taki chłodnik i do tego takie ziemniaczki to jest to co bardzo, ale to bardzo lubię.
    Podałaś mi pomysł na dzisiejszy obiad Mamciu !

    Buźka :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Marzyniu u mnie ostatnio przez te upały prawie codziennie chłodnik, już mi się zaczął po nocach śnić a to niedobrze ha ha ha piękny kolor Ci wyszedł :))

    OdpowiedzUsuń
  14. no i masz babo placek zapomniałam podziękować za podlinkowanie mojego :)) dziękuję :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Haha! Ładnie, przepysznie! I dowcipnie, a ja dowcipnie lubię, może już wspominałem ;) I jak smacznie też! Według przepisu mojej kresowej babci, octu nie daje się, za to można dodać pokrojone w kosteczkę warzywa typu ogórek, rzodkiewka. No ale Ci kolorek wyszedł, mrrr!
    Każdy naród ma jakąś schizę. Szkoda, że są tak zapatrzeni w swoją kuchnię, że nie chcą jeść dobrych rzeczy od innych. Megalomanki pierniczone. A nu ich, lepiej napijmy się ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Gdzie Cię wcięło Mamuś ?

    OdpowiedzUsuń
  17. Podstawa lata = chłodnik...mmmm

    OdpowiedzUsuń
  18. Witaj :)

    Bo Twoim nowym wpisie lecę zrobić sobie zupę :) pozdrawiam i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  19. ale pyszności! prawdziwa rozpusta :)

    Pozdrawiam,
    Paula

    OdpowiedzUsuń
  20. wygląda wspaniale, a do tego ziemniaczki z koperkiem pycha

    OdpowiedzUsuń

Zalew spamu i mnie pokonał... dlatego musiałam włączyć tę uprzykrzoną weryfikację obrazkową :-(