wtorek, 10 lutego 2015

Chrupki z ciecierzycy

Buszując w zbożu... eee... wróć!: buszując na blogu u Kubeczka natknęłam się na coś, co Bożenka nazwała "grzankami z ciecierzycy". Z tych rzeczy to ja tylko grzaniec, ale mam w domu takiego smużdża, co się odchudza, a potem chodzi i smędzi, bo wszystko co dobre jest tuczące. A tu jeszcze Hurma i Czereda sadystycznie na jego oczach obżera się czipsami i batonami, zapijając kolą. 
A że mam mientkie serce, a i staram się jakoś podchlibić i ulżyć w niedoli diety, więc żem się porwała na te chrupeczki. 
Jezusie Nazaryński królu żydoski!!! (cytat z klasyka, wiadomo kogo). 
Jakbym wiedziała, ile to roboty, to sama bym się nie brała za to. Na szczęście namanił się Martik, któren chciał wysępić doładowanie przez internet, więc go zaprzęgłam do łuskania. Sarkała, że przebieranie grochu i soczewicy (cieciorki??) z popiołu było lepsze, ale obierała. Bo każde ziarenko ugotowanej ciecierzycy trzeba obrać ze skórki ha!
Jakieś inne kobitki z blogów twierdzą, że nie trza, ale ja tam wierzę Kubeczkowi. 
Jeżeli nie macie w domu Kopciuszka, to nie przygotowujcie jak ja z całej torebki. No chyba, że odsiadujecie dożywocie za zamordowanie męża, który domagał się tych PRZEPYSZNYCH chrupeczek codziennie :-D
Co i jak trzeba zrobić, już tam Bożenka opisała dokładnie (klik!). Ja nie mroziłam ugotowanej, tylko po odcedzeniu zalałam lodowatą wodą i skórka nawet fajnie schodziła z ziarenek. I dodałam jakiejś indyjskiej przyprawy (masala coś tam), połączonej z suszonym czosnkiem i słodką papryką dla koloru.
Ta przekąska jest świetna. Naprawdę chrupie galanto i można przygotować kilka wersji smakowych. No i odpadają wyrzuty sumienia podczas podjadania przy kompie :-D

11 komentarzy:

  1. właśnie kupiłam ciecierzycę i zamierzam w najbliższym czasie przygotować takie chrupki :) dzięki za podpowiedź, żeby nie rzucić się od razu na całą paczkę :)
    pozdrawiam i zapraszam do mnie: http://frankiesflavours.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. Marzenko, dla Twojego opisu drogi przez mękę , warto było łuskać nawet całą torebkę cieciorki ! Już wstawiam link przy moim przepisie do Ciebie,żeby kto kochający cudną gadkę mógł trafić do Ciebie na prawdziwą ucztę słowa i nietuzinkowego humoru. Kocham Twoje "smędzenie". Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Jezusie Nazareński, Królu Żydowski! Jezus, Maria, Józef!"- no ,jesteś po prostu nie do podrobienia. Zawsze jak czytam Twoje wstępy to zapominam, że miałam przeczytać przepis.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja robiłam z takiej z puszki i już wiem czemu mi nie wyszła :P ale się nie poddano i podejmę wyzwanie raz jeszcze!! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. :) Jesteś niesamowita! Uwielbiam Twojego bloga za właśnie takie wesole teksty! A co do chrupeczek, to musze zrobić :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Naprawdę cudowne jedzenie i cudaśny blogasek. Jestem pod wrażeniem / N.

    OdpowiedzUsuń
  7. tak bajerzyć to tylko Marzynia potrafi! nigdy nie pomyślałabym żeby z cieciorki zrobić chrupki, buziaki

    OdpowiedzUsuń
  8. Marzyniu, to naprawdę zaprzęgłaś Kopciuszka do trefnej pracy.,..

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj Marzenko, pełnam podziwu nad mrówczą pracą przy obieraniu cieciorki łusek.
    Mnie nikt by na to nie namówił :) a i sierotki żal gdyby jakaś się znalazła.

    OdpowiedzUsuń
  10. wyglądają jak prażone orzeszki, ale roboty co nie miara, u mnie niema kto orzechów mi obrać, a co dopiero łuskać cieciorkę

    OdpowiedzUsuń

Zalew spamu i mnie pokonał... dlatego musiałam włączyć tę uprzykrzoną weryfikację obrazkową :-(