piątek, 27 listopada 2009

Bułeczki z czarnuszką

2009-11-09
Gdy przeglądam wypasione blogi mistrzyń wypieków, wcale się nie dziwię, że wiele osób nie robi domowego pieczywa, bo od samego czytania przepisu odechciewa się pieczenia.
Klikamy link, pokazuje się zdjęcie chlebka, na którego widok cieknie nam ślinka, zagłębiamy się w przepis i… dostajemy wiadro zimnej wody na głowę, bo trzeba mieć (przykładowo):
Łamane żyto,
Syrop słodowy,
Słód jęczmienny,
Zakwas sztywnych kultur (??? z parku sztywnych?),
Mąkę żytnią razową żarnową,
Mąkę Khorason,
Melasę,
Garnek rzymski,
Kamień do pieczenia (też chciałam mieć, cena mnie powaliła),
Koszyki do wyrastania chleba (tu ceny mnie dobiły, dlaczego KOSZYK kosztuje 80 zł.??!!),
I jeszcze tysiąc pięćset sto dziewięćset innych akcesoriów.

Ale znowuż to pieczywo tak pachnie… i nawet jak się nie uda, to i tak zmiatają wszystko do ostatniej okruszki…
Więc wyszukałam najprostsze przepisy, takie „na chybcika” i w sumie to już upiekłam 5 rodzajów domowego pieczywa. Bo wczoraj znowu był tylko stary chleb, co się nam w cieple podkisił i nie szło zjeść, a tu niedziela święta…

SKŁADNIKI:
0,5 kg mąki pszennej chlebowej („Młyn Bogutyn”, cena 7,80 za 2,5 kilo),
łyżeczka drożdży instant Oetkera,
łyżka stopionego masła,
łyżeczka soli,
łyżeczka cukru,
mleka ciepłego ile zabierze, tak, aby mikser uciągnął ciasto,
mleczko do kawy łyżka, żeby posmarować wierzch,
do posypania czarnuszka (Jezusie, ten smak z dzieciństwa!), albo mak, albo sezam, albo w ogóle nic (i tyz bedzie piknie).

WYKONANIE:
Wszystkie składniki wymieszać w misce, do misera założyć takie wkrętaki w kształcie rozciągniętej spirali (są standardowo w każdym typie) i mikserować na najwolniejszych obrotach, aż ciasto się zrobi gładziutkie i zacznie samo odpadać od tych wiertaków.
U mnie to zeszło z 5-7 minut, nie wiem dokładnie, bo udałam się na podest na cygarko.
Następnie przełożyć do miski posmarowanej olejem, przykryć i postawić w ciepłym miejscu na 1,5 godziny.
W połowie raz króciutko przemieszać.
Powinno dwukrotnie zwiększyć objętość.
Wyłożyć na posypany mąką blat (u mnie cerata na stole) i starać się omączonymi rękami uformować bułeczki. Wyszło mi osiem, krzywych jak diabli, bo ciasto jest lelawe. Położyłam je w brytfance na macie do pieczenia (Betterware, w promocji 11 zł.). Dać im jeszcze pół godziny, żeby odpoczęły i znowu troszkę podrosły. Ze 20 minut wcześniej nastawić piekarnik na 200 stopni, góra i dół.
Bułeczki posmarować mlekiem, posypać czym się chce i do pieca. Prysnąć parę psików wody ze spryskiwcza do bielizny (kto by kupował jakieś firmowe szpejo za 50 zł.?) i piec, aż się mocno zarumienią. Moje były trochę blade, bo mi sklamrzące gadziny wisiały na karku.

1 komentarz:

  1. Martik (gość) 2009-11-09
    A ja służąc ochoczo Ojczyźnie na Strzelcu przegapiłam bułeczki i jak wróciłam brudna, głodna i zmęczona to mi się ostały 2 najmniejsze. Co prawda nie wiem co to było to to na wierzchu, ale wchłonęłam od razu, bo to trzyipółgodzinne oddawanie się Ojczyźnie doprowadziło do burczenia i bólu brzucha - lecz, jakby to powiedział "Rudy" z ostatnio poznanej lektury: "czyż to nie przyjemny ból?

    Anaste (gość) 2009-11-10
    A ja się pochwalę , bo robię :):) Odkąd mam naprawdę dobry piekarnik to pieczemy w nim bardzo często pieczywo . Mam też zwyczaj sięgać do kuchni orientalnej i piekę chlebki , które w marketach są bardzo drogie , a niezwykle łatwo je zrobić i bardzo tanim kosztem :):):)

    magenta (gość) 2009-11-10
    Pierwszy raz w życiu widzę bułeczkę z uszami. Super :))
    Marzę o dniu, w którym zaawansowana technika pozwoli mi kliknąć u Mamarzyni i kliknięte postawić na stole. Na moim stole :)))

    davidian (gość) 2009-11-10
    Ooo... Normalnie....jak....fajoskoo jest... dzierżąc suchom bułczynę weszłem na muj ulubiony blog się posilić strawom duchowom, a tu bułki...huraa.....huraa.....
    :D

    mamamarzynia (gość) 2009-11-10
    Do koleżanki Mażęty:
    Mażęciu, wpadnij do mnie na długim weekendzie, ja Ci nagotujeeee!!
    P.S. Bitwa pod Magentą stoczona została dnia 4 czerwca 1859 r. w pobliżu miasta Magenta w trakcie wojny francusko-austriackiej o Mediolan w roku 1859.
    Musiałam o tym wspomnieć, bo zważcie, żem nie tylko kuchta, ale i historyk!

    magenta (gość) 2009-11-10
    A bo dobry historyk to i nagotować potrafi :)))Z tamtej bitwy

    mamamarzynia (gość) 2009-11-10
    A kto by nie wiedział, że kol. Magenta to nie tylko bitwa (bo nie kużden historykiem jest), to odsyłam do:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_kolor%C3%B3w_w_j%C4%99zyku_polskim

    tamirian (gość) 2009-11-11
    Pieprzę bitwy ale chlebki apetyczne...a co do magenty...to jeszcze jest taki zespół metalowy...:):):)

    żuczek (gość) 2009-11-11
    Eee tam, kobito, święto mamy, a tu suche buły???;)

    davidian (gość) 2009-11-12
    My chcemy mięsiwa!! tudzież cycków!

    toskaniau (gość) 2009-11-12
    hahahaha, witaj, sto dziewięćset, tak, to prawda, że do wypieków chleba trzeba mieś różne akcesorie. Ale wiesz, mnie to też śmieszy bo przecież nasze babki miały piec, mąkę, wodę, drożdże i... chęci.. tak powstały najwspanialsze chleby. Po co tam inne pierdoły. Ja też piekę te najprostsze, bo na inne nie mam czasu albo i chęci. Jest tak jak mówisz , jak człowiek poczyta co i jak to się pieczenia odechciewa.. więc i ja tak jak T piekę te proste i bardzo smaczne zarazem chleby. Pozdrawiam, ula

    wolnaduszka (gość) 2009-11-12
    Głodna jestem jak nie powiem co , albo kto ;)))) Powinnaś być w rankingu najlepszych blogów , żeby wszystkie głodomory miały blisko do kuchni ! Kto wie może jutro , za kilka dni ... ;))))

    OdpowiedzUsuń

Zalew spamu i mnie pokonał... dlatego musiałam włączyć tę uprzykrzoną weryfikację obrazkową :-(