sobota, 10 listopada 2012

Tort bezowy - przebój osiemnastki

Że to domek myśliwski, to widać od razu, hie hie...


Tort na osiemnastkę Martik wypatrzył sobie sam u pani Dorotuś. Ja byłam nieco sceptycznie nastawiona, bo wydawało mi się, że ciasto bez ciasta, czyli beza przełożona kremem, to będzie tak słodkie, że aż nie do zjedzenia. Tymczasem do tej pory goście wspominają, że był pyszny. Oczywiście daleko mu do pierwowzoru, przynajmniej wizualnie, ale cóż, piekłyśmy go z przygodami…

Przepis zmodyfikowany, ale bliski oryginału:
Składniki na 3-4 blaty bezowe:
  • 6 białek,
  • szczypta soli,
  • 1 szklanka cukru pudru,
  • łyżka octu winnego (nie było w przepisie, ale np. Bryssska dawała i to się sprawdza),
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej,
  • półtorej tabliczki gorzkiej czekolady.
Co robić dalej, opisano dokładnie na stronie-matce.

Po pierwsze, dziewczynki ubiły wszystkie białka razem, wbrew zaleceniom. Oczywiście w moim piekarniku nie można piec 3 blatów naraz, więc trzecia beza musiała czekać. O dziwo, wcale nie była to ta, która wyszła najgorzej. 
Piekłam je krócej i pod koniec w niższej temperaturze, za to z termoobiegiem. Zrezygnowałyśmy też z orzechów laskowych, bo młode chciały przyoszczędnąć i wykorzystały do dekoracji i do kremu płatki migdałowe, wyniuchane w zasobnej spiżarni rządnej Matki – Polki.

Autorka piekła mniejsze blaty, i wyszło jej 4, dlatego tort był wyższy. Mimo, że teoretycznie to powinno być wszystko jedno, czy mamy placek wyższy a mniejszy, czy szerszy a niższy, to jednak obdzielenie 16 osób chociaż kawałkiem wydało nam się bardziej wykonalne przy większym placku. I to była słuszna koncepcja, choć ciasto wyglądało plaskato.
Aha, oddzieranie papieru do pieczenia od bezy to jakaś masakra. Siało mnie rękami, bo był przywarty jak przywra motylicy do wątroby, a jeszcze te zołzy się mnie darły nad głową: Mamo, połamiesz!. Troszkie siem złamało na jednym blaciku, facht, ale i tak poszło w środek.

No i nie wiem, dlaczego musi być 130 gram czekolady zamiast półtorej tabliczki (propozycję uruchomienia wagi kuchennej zignorowałam). I jak udaje się ludziom topić czekoladę i otrzymać płyn, którym polewają ciasto. Dopiero po wlaniu do stopionej czekolady chyba ze 4 łyżek mleka skondensowanego dało się nią pokidać blaty.

Krem z wiórkami czekolady:
  • 250 g serka mascarpone,
  • 300 ml śmietany kremówki (Mleczna Dolina z „Biedro” sprawdziła się znakomicie!),
  • nasionka z 1 laski wanilii (nie miałyśmy, trudno, był cukier wanilinowy),
  • 3 łyżki cukru pudru,
  • 50 g startej na dużych oczkach gorzkiej czekolady,
  • pół paczki płatków migdałowych.
 Ten krem jest prze-pysz-ny! Jest delikatny jak chmurka, niesłodki, nietłusty, fajnie chrupały w nim migdały i kawałeczki gorzkiej czekolady, to będzie teraz nasz koronny krem do ciast!
Do dekoracji:
  • 1/4 szklanki podpieczonych płatków migdałowych,
  • esy-floresy z płynnej czekolady.
 I teraz będzie myśl do wyszycia na makatce kuchennej:

Nie piecz, ojcze i matko, i ty – bracie i siostro, blatów bezowych na tort, zanim nie sprawdzisz, czy zmieszczą ci się na jakiejkolwiek podstawce!

Okazało się bowiem, że tortu nie da się przetransportować na miejsce imprezy w niczym innym, jak na dużej tacy. Po zesunięciu go na tacę umna Marzynia zrozumiała już po 2 godzinach, że z powodu półokrągłego, dość wysokiego rantu nie da się wydłubać niesłychanie kruchego i łamliwego ciasta np. na paterę. Chyba że łyżką wazową. Dlatego tort na osiemnastce pysznił się na pożyczonej od koleżanki tacy z chińskiego supermarkietu i wyglądał troszkie jak naleśnik z migdałami. Ale jakoś w tym domku myśliwskim to nikomu nie przeszkadzało…

10 komentarzy:

  1. Ale było w niego włożone tyle serca, że pewnie był pyyyszny:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najważniejsze że dużo się działo podczas pieczenia i ... podczas imprezy ...
    Świetnie skadrowane zdjęcie,myślałam że rogi ....trzymają się na opasce :o)

    OdpowiedzUsuń
  3. hahaha te rogi rzeczywiście nieźle się zgrały:) buziaki no i wszystkiego najlepszego!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. W młodości siła, szaleństwo i fantazja...Taki fantazyjny, ale pyszny tort, pasował niechybnie do salonów myśliwskich:)))Marzyniu dziewczyny są fantastyczne, na wszystko znalazły wytłumaczenie i o to chodzi, nie należy się drobiazgami przejmować:))) Toż to nie przyjęcie seniorek, tylko nastolatek...Ściskam Was bardzo cieplutko i serdecznie!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja spóźniona , ale ze szczerymi życzeniami -dla obu Pań -niech Wam się w życiu wspaniale wiedzie. Powodzenia w dorosłym życiu. BUŹKA:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy pierwszy raz robiłam tort bezowy to wyszedł mi deser , który musiałam nakładać w pucharki i udawać , że tak miało być :):):)Wypróbuję ten przepis :):)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bezy ... mniam ...zjem w każdej postaci i w dużej ilości ;))))Fajne dziewczyny masz na tym zdjęciu i nawet mi kogoś przypominają z wyglądu ...ehhh jak to dawno temu było ;)))))Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego ;)))))

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam Cię czytać, piszesz tak lekko i z humorem, że z chęcią zawsze tutaj wracam i czytam od dechy do dechy. Wprawdzie nie zawsze mogę się wpisać, z obawy, żeby szef mi nie dał po łapach no ale.. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tort bezowy jest super, tylko powiedz mi, w której warstwie jest minso?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja napisałem, Dersu Uzała...

      Usuń

Zalew spamu i mnie pokonał... dlatego musiałam włączyć tę uprzykrzoną weryfikację obrazkową :-(