sobota, 7 września 2013

Chrupiące skwarki ze słoniny - czyli przerabiania wieprzka ciąg nieustający

Skwarki te wyrabiane są metodą Babci Broni czyli tak, aby się dały długo przechowywać po świniobiciu. Dlatego nie ma w nich cebulki, ani boczku czy kiełbasy, czosnku, majeranku ni jabłka, które to stanowią smakowite dodatki do domowego smalczyku. Jest tylko sól.
Są to długo i wolno wysmażane, niesłychanie chrupkie i cieszące złotem oko skwarki z naszego świniaka, zatopione w domowym smalcu. Niestety, to już ostatek, ale myślę, że spokojnie mogłabym je trzymać następne trzy miesiące (w glinianym "kamieniaku" w lodówce). Wytapiałam je w ceramicznym garnku, najpierw na maleńkim, potem nieco większym ogieńku, na gazie, bo nie mam jeszcze kaflowej kuchni. Aha, i na początek, do zimnej słoniny w garze, warto cyknąć trochę wody - nie będzie pryskać, nie ma obawy, a pomoże stopić się słonince :-)
Warto je zrobić nawet z kupnej słoniny - nic bardziej nie pasuje do pierogów z kapustą, do kaszy czy do barszczu białego jak takie swojskie skwarczusie...

5 komentarzy:

  1. Skwareczki, skwarunie, skwaruniunie!!
    Pyszności, które tradycyjnie odkryłam na moim ulubionym Podkarpaciu! :)
    Wieprzki górą! ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. a no masz racje - skwarki górą,bardzo lubię taki smalczyk ze skwareczkami. Pozdrawiam Christopher

    OdpowiedzUsuń
  3. a no masz racje - skwarki górą,bardzo lubię taki smalczyk ze skwareczkami. Pozdrawiam Christopher

    OdpowiedzUsuń
  4. I dla mnie jest pyszniutko, a Ty wracaj jak i ja wróciłem:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Marzyniu, fajnie piszesz :) Co do patelni - piszesz, że cygańska, ale toż to żeliwna, a tzw. cygańska to z blachy żelaznej. Mam też taka samą żeliwną, też z Allegro za 2 dychy znaczy z Chin, krótko mówiąc), ale skubana jednak nie jest do końca fajna, bo dno wypukłe i powierzchnia górna dna nie jest równa, łopatka się zaczepia. Ale... zaparłem się i znalazłem super patelnię - firmy de Buyer, francuskiej - jest z żelaza (stali węglowej) poważnie grubej, bez żadnych non-sticków i teflonów. Ciepło trzyma jak piec (też mam żeliwny, to wiem). Jakby co - patelnia nazywa się Carbone plus i można ją znaleźć w necie, nie za droga, za to taka naprawdę profi. Miałem w ręce tutaj w hurtowni w Łodzi taką samą jak kupiłem, ale o numer większą czyli 28 cm i uznałem (nawet jako duży facet), że jednak nie - to już przesada, z jeszcze grubszej blachy (3mm), można by nią spokojnie rozgonić każdą zabawę, za duża. Kupiłem 24 cm i jest super.

    OdpowiedzUsuń

Zalew spamu i mnie pokonał... dlatego musiałam włączyć tę uprzykrzoną weryfikację obrazkową :-(