środa, 25 listopada 2009

Lazania (lasagne) z pomidorami i pieczarkami

2009-09-20
Pomimo, że najbardziej lubimy polską kuchnię, włoskie klimaty też u nas goszczą. Tak było i dzisiaj. W sumie rzadko gotujemy lazanię, bo wielu ludziom nie chce się bawić w obgotowywanie płatów ciasta. Ja nie gotuję ciasta przed zapiekaniem, mam taki przepis, który pozwala szybko przygotować pyszną potrawę z tafelek suszonego, surowego ciasta.

SKŁADNIKI:
Na pierwszym miejscu muszę napisać o naczyniu do zapiekania Z POKRYWĄ.
Bez tego nam lazania nie wyjdzie, chociaż nie próbowałam takiej z obgotowanego ciasta; może wtedy można zapiekać bez przykrycia.
paczka makaronu do lazanii (takie prostokątne tafelki) – mi weszło około 2/3 paczki,
ok. 70 dkg pieczarek,
30 dkg sera żółtego w kawałku (Edamski, Podlaski, Złoty Mazur– w każdym razie „topliwy”),
10-15 dkg sera żółtego w plasterkach (j.w.)
pomidory krojone w kartoniku,
2 duże cebule,
3-4 ząbki czosnku,
kostka grzybowa Knorra,
oregano i bazylia w proszku,
ew. listki świeżej bazylii na wierzch,
2 łyżki mąki pszennej,
masło i oliwa do smażenia,
sól, pieprz, vegeta, ew. chili do pomidorów.

WYKONANIE:
Pieczarki umyć, poszatkować na grubsze plasterki. Posolone smażyć na patelni bez tłuszczu, dopóki nie puszczą soku (powinno wyjść jakieś pół szklanki, chyba, że były to znane nam wszystkim pieczarko-purchawy, schłodzone w chłodni, pobielone z wierzchu, czarne w środku). Więc ten sok odlać, a do grzybów dodać 2 łyżki masła z oliwą. Usmażyć na rumiano, ale nie do stadium skwar. Pod koniec smażenia wcisnąć ząbek czosnku. Sprawdzić, czy słone, pomagować, popieprzyć.
Łyżką cedzakową wybrać te pieczarki do miseczki, a na tym tłuszczyku usmażyć drobno skrojone cebule. Prawdopodobnie będzie za mało masełka – oczywiście dołożyć; dbający o linię i czystość włoskich klimatów niech doleją oliwy.
Kiedy cebula się zeszkli (nie rumienić!) wlać sok z pieczarek, patelnię przykryć. Gotować na małym ogieńku sprawdzając, czy ma mokro.
Kostkę Knorra rozpuścić w pół litrze wody, wlać do cebuli. Dalej gotować, aż cebulka zmięknie, po czym zaciągnąć mąką rozrobioną w zimnej wodzie. Można oczywiście skorzystać z gotowego sosu grzybowego, jednak on ma inny smak, a ja chciałam, żeby było czuć tę cebulkę. Powstanie około 2,5 szklanki dość rzadkiego sosu, który doprawiamy czosnkiem, pieprzem i magą. Jeśli nam zbyt dużo odparowało – oczywiście dolać wody.
Pomidory wylać do miseczki, wcisnąć 2 ząbki czosnku, doprawić vegetą, pieprzem, chili, oregano i bazylią.
Ser w kawałku zetrzeć.
Na spód naczynia do zapiekania wylać tyle sosu, żeby pokrył dno. Położyć na to tafelki lazanii. Jeśli się nie mieszczą w całości, normalnie połamać, i tak nie będzie widać po zapieczeniu. Posypać pieczarkami i serem, przykryć nową warstwą ciasta, polać sosem (aby każdy kawałek był umoczony). Sos oczywiście będzie wciekał pod spód – nie przejmować się. I tak aż do wyczerpania pieczarek.
Ostatnią warstwę stanowią: ciasto, na to pomidory z czosnkiem, na to ciasto i resztka sosu (tylko tak pokidać, bo i tak pomidory są mokre).
I teraz do piekarnika na 180 stopni, grzanie góra i dół. Jeśli zapomnimy włączyć piekarnik, nic się nie dzieje, tu nic nie opada.
Mamy jakieś 20 minut przerwy, możemy udać się np. obejrzeć co gotuje Makłowicz (ostatnio w Islandii ciaparzył jakiegoś dorsza w soku z cytryny, ten dorsz MUSIAŁ być surowy w środku).
Po tym czasie zaglądamy do lazanii.
U mnie okazało się, że ona się nie piecze, tylko gotuje w sosie. Wobec tego uchyliłam pokrywy i tu UWAGA młode gosposie: to niebezpieczna operacja, bo szklana pokrywa jest bardzo śliska, rozpalona, a od spodu buchnie para z potrawy.
Po 15 minutach sos odparował na tyle, że spód i boki zaczęły się rumienić. Teraz trzeba wykonać jeszcze bardziej hardkorową operację, czyli wyjąć przez grube rękawice naczynie na deskę, zdjąć całkiem pokrywę i obłożyć wierzch plasterkami sera żółtego.
Prawdopodobnie nadleci zwabiona wspaniałym zapachem hurma i czereda, więc trzeba zastawić ciałem naczynie i obiecać, że jak poczekają jeszcze 10 minut, to będą mieli na wierzchu ślicznie stopiony, lekko zrumieniony serek.
Nigdy nie daję sera od razu przy długim zapiekaniu czegokolwiek, bo zostaje z niego tylko taki skaruszek na wierzchu, a tu chodzi przecież o smakowitą, ciągnącą się warstewkę o smaku sera, a nie wyprażonej kazeiny.
Pozostaje nam tylko zapiec ten serek, co trwa nie dłużej niż 10 minut.
W sumie zapiekałam moja lazanię jakieś 3 kwadranse.
Myślę, że gdyby wyszła wciąż twardawa – makaron makaronowi nierówny – to trzeba cyknąć wody, przykryć i dodusić.
Albo robić z gotowanego ciasta, ale to wydaje mi się okrutnie pracochłonne…

2 komentarze:

  1. żuczek (gość) 2009-09-21
    Umordowałam się niemożliwie, ale udało się:) Podaję przepis: 15jaj, 30dkg cukru, 20dkg mąki ziemniaczanej, 10dkg tartych migdałów, sok z jednej cytryny. Żółtka ucieramy z cukrem, dodajemy mąkę, migdały i sok z cytryny i wyrabiamy ciasto. Ciasto mieszamy z ubitą pianą z białek, wlewamy do foremek, wstawiamy do piekarnika i... tu zaczyna się jazda. W przepisie było, żeby piec w 150 stopniach przez 30min, z tym, że ja nauczona ostatnimi doświadczeniami włożyłam blaszki na sam dół piekarnika i po 30 min nawet się nie zarumieniły. Odczekałam jeszcze drugie tyle, po czym zwiększyłam temperaturę do 175. Po kolejnej godzinie, gdy baba ładnie zbrązowiała, postanowiłam ją kłujnąć wykałaczką, żeby sprawdzić, czy ciasto się nie klei. Kleić się nie kleiło, ale po otwarciu piekarnika zaczęło podejrzanie opadać na środku, więc dla pewności potrzymałam je jeszcze z pół godziny. I gotowe! Co prawda "trochę" przesuszone, ale zjadliwe:) I zjedzone. Pierwszą blaszkę wmłócili na gorąco, druga też nie doczekała wieczora. Wygłodzone te moje łasuchy...
    Pozdrawiam:) I dziękuję za rady. Warto było:)

    mamamarzynia 2009-09-21
    O Jezusie Nazareński, w życiu nie widziałam takiego przepisu! Podziwiam Cię Żuczku, że mimo to nie upadłaś na duchu po 2 godzinach sterczenia przy piekarniku.
    I naprawdę tam jest 15 jaj?
    Popytam się koleżanek, które mają dzieci z celiakią, może znajdziemy jakiś prostszy przepis, bo to normalne, że dziecko najbardziej czeka na ciasto upieczone przez mamusię. Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam, życzę wytrwałości, a Maleństwo ściskam.

    żuczek (gość) 2009-09-22
    Naprawdę 15, pewnie dlatego babka nazywa się luksusowa:) Jeżeli chodzi o czas pieczenia, to w przepisie było 30 min. Może za niską temperaturę podali? Albo po prostu nie mogę wyczuć piekarnika, nie mam pojęcia. Mała z mąką nie ma problemu, nie może jeść tylko mleka i nabiału. Kakao za bardzo też nie. No i jeżeli chodzi o wypieki, to niestety po wykryciu alergii w grę wchodzą tylko ciasta mamusi. Stąd ten przyspieszony kurs pieczenia:)

    dnosfera 2009-09-22
    Ostatnie zajadałem się lasagne na zielonym makaronie szpinakowym - jednym słowem - PYCHA :) pozdrawiam

    mamamarzynia 2009-09-27
    Żuczku, mam fajny przepis od mojej Teściowej na bardzo lekki biszkopt, myślę, że dla Twojej córeczki byłby w sam raz, bo tam w ogóle nie ma uczulających składników (tak sądzę). Jeśli jesteś zainteresowana, to postaram się to upiec i może Ci się przyda.
    P.S. Czyli to nie jest uczulenie na gluten?

    OdpowiedzUsuń
  2. O rany... głodna jestem coraz bardziej, a tu takie smakowite przepisy. Bardzo mi się podoba twoja lasagne :).

    OdpowiedzUsuń

Zalew spamu i mnie pokonał... dlatego musiałam włączyć tę uprzykrzoną weryfikację obrazkową :-(