poniedziałek, 27 czerwca 2011

Czebureki na Jantosiowy strój

Już dawno TO za mną chodziło. Poczekałam, aż zrobi się chłodniej i na Boże Ciało (oczywiście, tradycyjnie, jak to w Boże Ciało, wyszła burza i ochłodziło się) uskuteczniłam Czeredzie takie oto pierożki.
W necie są dziesiątki przepisów na czebureki, przede wszystkim niepokoiła mnie sprawa ciasta - a to coś jak filo, a to drożdżowe, na serze białym (?), z sodą, no i takie jak u Jantosia Czypraka z Koszelewa, gdziem po raz pierwszy zobaczyła przepis na ten przysmak. 
A skoro jego Tatulo takie robili i Im smakowało, to znaczy sie, że Tatulo majo racje.
I zrobiłam tak jak Antoni.
I Łociec mieli racje - SĄ PRZEPYSZNE!
Przepis jest tutaj, ja jednak nie byłabym Mamcią, gdybym coś nie zmieniła.
Nie wydawało mi się słusznym i zbawiennym takie (sorry) pitolenie się z tym brzeżkami ciasta, jak to Antoś czynił (zapewne Tatulo zaglądali mu przez ramię, to musiał). 
Po prostu, mocno i dokładnie skleiłam elastyczne ciasto, zrobione nota bene wg mojego pierogowego (ś.p. Babcia Bronia też mi zaglądała przez ramię, NIE MOGŁAM  się sprzeniewierzyć).Posoliłam tylko ciasto, bo przecież w oleju już nie można dosolić.
Po drugie tak bardzo cieniutko się nie da rozwałkować, bo sok puska przy smażeniu (polecam maskę spawacza w takim wypadku).  I tak są pyszne, bo ciasto smaży się na chrupko, a mięsko (łopatka mielona) jest soczyste. Dałam dość dużo wody do długo wyrabianego mięsa, a na koniec jeszcze wrobiłam kopiatą łychę masła, bo mi  się zdawała ta łopatka zbyt chuda, I dobrze zrobiłam, bo by było za suche. Sposób przyrządzania Jantoś dokładnie opisał, smażyć trzeba na niewielkim ogniu, bo się nie dopiecze w środku i rzeczywiście jeść, póki gorące, bo inaczej przemiękną . 
Przyjaźń polsko - tatarska niech żyje!

14 komentarzy:

  1. aleś mi smaka narobiła Marzyniu !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. nie lubisz lodów??? aleś mnie teraz zaskoczyła, ja uwielbiam szczególnie te domowe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mniam.Z tym sosikiem -rewelacja.

    OdpowiedzUsuń
  4. Poddaję się, ale wygląda pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Padłam na ich widok ...muszą być smaczne :):):):)

    OdpowiedzUsuń
  6. nigdy wcześniej ich nie jadłam, więc teraz chociaż najem się oczami u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wysyłasz za zaliczeniem pocztowym?:):):)

    OdpowiedzUsuń
  8. takie dania lubię jeść, nie robić

    dałabym się zaprosić :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tatarska łopatka, coś takiego :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ładnie to wygląda, pierwszy raz słyszę o tych pierożkach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ha! Wracam ci ja z żeglowania po morzach i oceanach... tego, z Jezior Mazurskich, a tu, widzę, smacznie jak jasna cholera! Niby jak zwykle, ale tym razem się na coś przydałem ;) Cieszę się, że smakowało dla Czeredy i dla Mamamarzyni kochanej. Wyszły Ci te czebureki, że tylko mlaskać i rozkoszować się!

    OdpowiedzUsuń
  12. nigdy jeszcze nie jadłam czebureków, ale fajnie wyglądają u ciebie,choć przyznam że trochę czasochłonne

    OdpowiedzUsuń
  13. czebureki?pierwsze słyszę...potrafisz zaskoczyć

    OdpowiedzUsuń

Zalew spamu i mnie pokonał... dlatego musiałam włączyć tę uprzykrzoną weryfikację obrazkową :-(