piątek, 13 lutego 2026

Meksykańska (??) zapiekanka naleśnikowa

 
Nie wiem, czy to danie można nazwać "meksykańskim". Może wsad i składniki na dekor, aczkolwiek H&C, obejrzawszy efekt finalny, stwierdziła, że "to krase jak ruska wyszywanka" (przy czym "krasy" u nas na wsi nie znaczy "piękny", lecz oczowyłupnie kolorowy😂).
Najważniejsze, że smakowało i było bardzo syte!
Naleśniki są z mąki kukurydzianej, która zalegała w czeluściach szafki i trzeba było ją jakoś przetworzyć. Szukając przepisu (jako żywo jeszcze nie robiłam z takiej mąki), wpadłam na bloga "Lekki brzusio". Było setki innych, ale "lekki brzusio" mnie urzekł nazwą, no i też chciałam mieć lekkość w żywocie.

SKŁADNIKI na ciasto:
- szklanka mąki kukurydzianej,
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej,
- 3 małe jajka (bałam się, że się rozpadną bez glutenu),
- duża szczypta soli,
- mąki pół na pół z wodą, ile zabierze.
SKŁADNIKI na nadzienie:
- wołowe mięso mielone,
- cebula, czosnek,
- pulpa pomidorowa,
- rozgnieciona czerwona fasola,
- kukurydza z puszki,
- ulubiona przyprawa meksykańska,
- świeży tymianek,
- sól, pieprz.

WYKONANIE:
Zmiksować składniki ciasta, usmażyć naleśniki. Mnie wyszło 7, ale jeden został zjedzony na próbę.
Usmażyć mięso z cebulą, dodać pozostałe składniki tak, by powstał farsz. Placki ciasta przekładać nadzieniem. Jeśli ktoś nie zważa na ciężar brzusia może posypać tartym serem😃. Zapiekać pod przykryciem, aż zacznie pachnieć. Na wydawce polać sosem czosnkowym i dowolnie udekorować.

17 komentarzy:

  1. No to zaszalaś Marzyniu:)
    Zapiekanka prezentuje się bardzo elegancko i super bogato!!! Na pewno pięknie wonia, dobrze smakuje i dobrze syci, a czy brzuszek będzie lekki? Zobaczy się po:) Najpierw trzeba sobie taką "wyszywankę" sprawić😉
    Te naleśniki mnie ciekawią, bo mam zapas mąki na chleb bezglutenowy. Może się nada🤔
    Wiem, że ruszasz w góry. Wszystkiego miłego kochana!
    Buziaki:-**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypróbuj Maminku! One mają inny smak, ale do tego meksu pasują :-)
      P.S. Brzusio tak naprawdę nie był lekki :-( Już się mięso, fasola i kukurydza o to postarały :-DD Buźka!

      Usuń
  2. Bardzo mi się podoba określenie "oczowyłupnie kolorowy". Ja bym na pewno użyła innego słowa, ale nie wypada :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też chwilę myślałam nad eufemistycznym zamiennikiem :-)

      Usuń
  3. Łooo kochana jak to pięknie wygląda! I jestem w 100% przekonana, że tak jak wygląda - tak smakowało :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jeżeli Ty tak mówisz, że ładnie wygląda, to znaczy, że tak jest :-)

      Usuń
  4. U mnie zawsze jest jedzony naleśnik na próbę. Muszę nieźle się na gimnastykować, żeby tylko jeden :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gotujący przy wydawce ZAWSZE jest już niemal zapchany tym próbowaniem :-D

      Usuń
  5. Witaj Marzyniu!
    Jak dla mnie dobór składników jak najbardziej meksykański , więc masz pełne prawo tak nazywać swoją zapiekankę. Przy tym jest tak śliczna że żal jeść a z drugiej strony trudno się powstrzymać. Ot odwieczny dylemat: mieć ciastko i zjeść ciastko 😉
    Zapiekanych naleśników jeszcze nie robiłam, muszę kiedyś nadrobić to niedopatrzenie 🫣
    Gorące uściski i pozdrowienia 😘

    OdpowiedzUsuń
  6. Dekoracja piękna. Noo.. masz talent kobito :) Pozdrawiam Marzyniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja Ciebie ściskam, Aguś. I fajnie, że tylu osobom się ten dekor podoba :-D

      Usuń
  7. Oczowyłupnie kolorowy powaliło mnie od razu :) jak zwał tak zwał, najważniejsze, że smakowało :) myślę, że w wersji uproszczonej można użyć placków tortilli :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wygląda świetnie! 🌽🌶️ Kolory i pomysł na mąkę kukurydzianą super, a że trochę „krase jak ruska wyszywanka” – cóż, najważniejsze, że smakowało! 😋

    OdpowiedzUsuń
  9. Meksykańska wyszywanka piękna i na pewno mocno sycąca. Wszystkie składniki Twojej wypasionej zapiekanki są świetne, muszą tworzyć bosko-meksykańską całość, jeszcze zwieńczone sosem czosnkowym. Delicje po prostu:)
    Dziękuję za piękne komentarze:) Zrobiłam sobie małą przerwę od blogowania. Podreperowałam zdrówko w sanatorium, ha ha! Teraz mogę walczyć. Pozdrawiam serdecznie Marzyńciu i życzę pięknej pogody na górskim wypadzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, odwiedzanie twojego bloga to sama przyjemność :-) A Twoje życzenia już się spełniły, bo pobyt w słoweńskich górach był wspaniały!

      Usuń