wtorek, 26 stycznia 2010

Bigos tradycyjny czyli coś energetycznego na mrozy



Jurand ma SESJĘ!
Co prawda jest to tylko jeden egzamin, ale z filozofii. I nie jest to niestety, filozofia po góralsku, więc Syniu w mękach opracowuje zagadnienia do egzaminu. 
Zrobił już 3 z 333 (zdaje w czwartek, tiaaaa) i utknął stwierdziwszy, że na takich mrozach to on ma zamarznięty mózg i musi, po prostu MUSI mieć dopalacza w postaci energetycznego żarcia, bo mózg to organ najbardziej kalorycznożerny. Gdyby przygotowywał się w szałasie w paryi (patrz tu:), to może bym i uwierzyła, że mu zimno nie daje myśleć. Ale tak jojczał…, tak sklamrzał…, że przemyślałam sprawę i zaproponowałam mu coś dla „mózgowców” -  tłustą rybę, orzechy, czekoladę ewentualnie babcinową lecytynę. Powiedział, że takie „michałki” to są dobre dla Martika przed pytaniem z wychowania do życia w rodzinie, a on pragnąłby zjeść coś dla naprawdę ciężko pracujących umysłowo. 
Po czym wypełnił ankietę i owo „coś” skonkretyzowało się w zamówieniach: pierogi ruskie, pierogi z kapustą, pierogi z mięsem, fasolka po bretońsku, bogracz, rosół z domowej kury ewentualnie bigos.
I Mamcia zrobiła!
Nie jest to co prawda bigos wg Narodowej Kapituły Smaku (tu), ale naprawdę jest znakomity.
Teraz Jurand poleguje wzdęty jak balon i twierdzi, że przerabia Huma i Locka. Nawet bym i uwierzyła, gdyby go znieważony Martik nie zakablował (zajrzyjcie).

I pomyśleć, że na naszym roku, po zawalonym egzaminie z filozofii na pierwszym roku, jeden gościu od razu poooszedł w kamasze!
A teraz przepis:
SKŁADNIKI:
Co najmniej 2 kilo kapusty kiszonej (jak rozpoznać, która dobra, jużem pisała, kto zapomniał, patrz tu, albo tu)
kilo wołowiny z udźca lub wieprzowiny (karkówka, łopatka, szynka) – ja dałam wołowe,
2 laski kiełbasy,
30 dkg wędzonego boczku,
2 garście grzybów suszonych,
2 duże cebule,
2 kostki grzybowe Knorra,
sól, pieprz, maga, łyżeczka cukru (do bardzo kwaśnych potraw warto go nieco dodać),
4 liście bobkowe, po kilka kulek jałowca i ziela angielskiego, kminek ile kto lubi,
3 łyżki mąki,
         2 łyżki smalcu (patrz tu),

WYKONANIE:
Grzyby namoczyć i ugotować z dodatkiem kostki Knorra. Mięso pokroić w kostkę i obsmażyć na smalcu (lub oleju…), wybierając tworzący się sok. Następnie posolić i popieprzyć, podlać tym sokiem i ewentualnie wodą, udusić na miękko.
W tym czasie kapustę odcisnąć i pokroić niezbyt drobno. Przygotować duży gar i drewnianą solidną łychę do mieszania. Kapustę podlać gorącą wodą z rozpuszczoną druga kostką Knorra, dodać listki, kuleczki i kminek, gotować na malutkim ogieńku na półmiękko.
Kiedy kapucha zacznie mięknąć dodać grzyby i przesmażony boczek. Ponieważ szał mnie ogarnął przy krojeniu cholernie twardego wędzonego boczku, więc po prostu skroiłam go w grube plastry, wysmażyłam i dopiero wtedy pokroiłam w kosteczkę, co poszło już duuużo łatwiej.
Kiełbasę też skroić w kostkę, podsmażyć aż puści tłuszcz, dołożyć smalcu i dodać 2 skrojone drobno cebule. Smażyć razem na rumiano, pod koniec oprószyć to mąką i lekko zasmażyć, aż mąka straci smak surowizny. Wewalić do kapusty, dodać mięso i dusić razem do miękkości.
Smak łapiemy na końcu: pieprzem i magą. Ja nie dodaję żadnego tam wina, przecieru czy śliwek suszonych, chociaż znam miłośników takiego doprawiania bigosu. Lubimy też bardzo kwaśny, więc nie mieszam kapusty słodkiej z kwaśną. Mój bigos może stać i tydzień, z dnia na dzień nabierając smaku. Musiałabym go jednak gotować w takich garach, jak dla jednostki wojskowej, aby przetrwał dłużej niż trzy dni.
Na jaką ocenę Jurand zda, zobaczymy. 
Jeżeli zwali porażkę na przejedzenie, wywalę go jednak do tego szałasu w paryi. 
Będzie żarł siano z paśnika.

14 komentarzy:

  1. Zaintygowało mię słowo "laski"... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hihi...trzymam kciuki za Juranda, ciocia CzarnyPieprz zaraz po maturze poszła filozofię studiować:)))
    A bigosik robimy podobny:)

    OdpowiedzUsuń
  3. MMmm zajadam własnie mój... ja nie wiem jakim cudem tyle żrę za przeproszeniem a kilogramy same zlatują ze mnie

    OdpowiedzUsuń
  4. A dla mnie poproszę to samo tylko bez mięsa :) I żeby kapusta była chrupiąca a nie rozpaćkana :))

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie też sesje , ale na razie idzie gładziutko :):):) Trzymam kciuki za Juranda , ale Jurand na pewno radę da :):):)
    Bigosu nie mogę jadać , ale za to sobie popatrzę :):):)

    OdpowiedzUsuń
  6. trzymam kciuki za Juranda a słoiczek bigosu mam jeszcze zakamuflowany w lodówce od mamci-dzięki że mi o nim przypomniałaś

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale się znęcasz... Ależ bym sobie takiego bigosiku pojadła, nieraz nawet chciałam gotować dla Tygrysa, coby się samym zapachem napoić ;) ale twardy jest i twierdzi, ze będzie cierpiał ze mną ;) jak tylko przetanę karmić piersią to przerzucam się na samą kapuchę!!!

    Pozdrowienia,

    Pełnoletnia

    OdpowiedzUsuń
  8. Jerzy prosił o przekazanie, że jeśli zda, to wszystkim miłym "trzymaczom kciuków" do wyboru:
    - umyje samochód,
    - umyje schody,
    - umyje gary.
    To robi najlepiej i tego wam nie skiepści.
    Całuski - Mama Jerzego - Juranda.

    OdpowiedzUsuń
  9. Spryttny ten Twój Jurand...;)
    - samochodu nie będzie musiał myć bo na mrozie minus 30 nikt nie myje,
    - schody na mrozie też niemyte lepsze, o wypadek na śliskich łatwo,
    - gary - a jak zamarzną, to z czego się żryć będzie? Ja tam przy takich mrozach nie mywam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. BEEGEES pewnie pycha...a ja myślałem dziś cały dzień i wymysliłem...i prośbę mam wielką...
    przepis na NALEWKĘ NA SPIRYTUSIE...nie jeden kilka...dużo...i więcej...

    OdpowiedzUsuń
  11. Bigos to ja zawsze.....z ogromna ilościa kiełbachy być musi i basta!!pajda chleba i od razu świat staje sie piekniejszy.:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie chcę nic mówić, żeby nie zapeszyć, ale jest nikła szansa, że i ja dzisiaj bigosem się będę zajadać:) Nieślubny siedzi w chacie i pichci:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale po "czujach" dałaś, ja taka zasmarkana , ale ten bigos czuje i kurcze tak se myśle, jakby następnym razem na spacer do lasu i winko i gar bigosu zawlec...Jakby się gar w gazety opatuliło....ale cicho sza , bo jak mój mąż sie dowie to na 100% z tym bigosem w lesie wyląduje.

    OdpowiedzUsuń
  14. o taki bigosi chętnie bym sie załapała, poprostu boski co tu dużo gagać

    OdpowiedzUsuń

Zalew spamu i mnie pokonał... dlatego musiałam włączyć tę uprzykrzoną weryfikację obrazkową :-(