sobota, 10 maja 2014

Roladki z szynki w galarecie



Rzadko robię jakieś wypasione przekąski, ale zobaczywszy te ruloniki u pani Broni (która chyba urodziła się po to, by dekorować jedzenie) pomyślałam, że zrobię je na wielkanocny stół. 
NA PEWNO nie zadam sobie tego trudu ponownie przed Wielkanocą 2015, ale może kogoś zainspiruję? Bo to danko jest i pyszne, i ślicznie wygląda, zresztą trzeba to zobaczyć w wykonaniu Broni, bo moje to tylko średniej klasy naśladownictwo. 
Więc jeśli małżonek na ten przykład już coś przebąkuje o Dniu Matki, i Teściowa przyjdzie na proszoną kolację, to można zaszaleć. Lojalnie uprzedzam, że jest z tym troszkie certolenia się, chociaż nie potrzeba żadnego geniuszu kulinarnego. 
Przepis podaję za panią Bronisławą, z moimi komentarzami. 
 SKŁADNIKI: 
10 plastrów szynki konserwowej prostokątnej, 
serek chrzanowy Ostrowia (musi być dość gęsty, rzadki wypłynie podlany galaretką), 
opcjonalnie 1 łyżeczka chrzanu (wg mnie musowo, bo będzie mdłe; chrzan odcisnąć, żeby nie rozrzedził serka), 
1 litr wywaru warzywnego lub bulionu, 
10 łyżeczek żelatyny na 1 litr wywaru (wydaje się dużo, ale spoko, nie wychodzi żelka). 
Składniki do klarowania wywaru:  
2 łyżeczki octu, 2 białka jaja. 
Do dekoracji
u mnie rzodkiewka i natka pietruszki, Bronia zrobiła śliczne kwiatuszki, ale ja już padałam na ryjek i poszłam w opcję minimum. 
Proces klarowania bulionu warto sobie przyswoić (jeszcze raz odsyłam tu); ja robiłam to tak skrupulatnie pierwszy raz w życiu i wywar wyszedł idealnie czyściutki. A był to tylko zwykły niedzielny rosół, który mrożę w porcjach. Trzeba go jednak naprawdę solidnie doprawić, ja nawet dodałam 2 ząbki zmiażdżonego czosnku, bo inaczej galaretka będzie mdła. 
I bezwzględnie przestrzegać tych etapów zastygania - niestety, za pierwszym razem wlałam resztę bulionu zanim dobrze skrzepła dekoracja i po chwili miałam smętnie pływające po w bulionie trójkąciki rzodkiewki i listki pietruszki :-D
Aha, i jeszcze te listki trzeba jakoś zmiękczyć, bo nijak nie chcą się położyć na rulonku; z łodyżkami to w ogóle był jakiś kosmos – cały czas sterczały sztywno. Nie wiem, jak Bronia je okiełznała, że u niej tak równiutko leżą… W końcu sparzyłam je wrzątkiem, a może dać im podwiędnąć? 
Warto mieć też naczynie o prostokątnym dnie i pionowych ścianach – ja użyłam po prostu plastikowego pudełka. 
Muszę się jeszcze porwać na tę grzybową polanę, ale to dopiero przy kolejnej rodzinnej imprezie...

13 komentarzy:

  1. jaki fajny pomysł! wygląda naprawdę pysznie!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Certolenia to tu jest tyle, że nawet młoda, żadna sławy i pochwał adeptka sztuki kulinarnej pasuje :)
    ale ten sklarowany rosół to muszę sobie zapamiętać, bo to naprawdę jest szał :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, Marzynia:) Ty powinnaś biznes cateringowy rozkręcić: Roladki wyszły super. Jeżdziliśmy kupowac takie na imprezy, wytwórca był niejaki Krzysztof, szef kuchni w pobliskim hotelu. Skusiłabym się ale ogrom roboty mnie przytłoczył. Bużka (ale smak znam)

    OdpowiedzUsuń
  4. Marzyniu, danie proste i jak dla mnie szybkie. Posmarowanie serkiem szynki i zalanie galaretą nie zabiera dużo czasu, zdecydowanie mniej niż galareta tradycyjna, a efekt super. Z tym klarowaniem mam zawsze problem- stara baba, a nigdy jej to nie wychodzi. Marzyniu napisłam do Ciebie maila.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak myślałam Danusiu, ale NAPRAWDĘ zeszło mi przy tym bardzo długo i jest pitolenie, żeby te poszczególne etapy zalewania i zastygania uchwycić. I już lecę na skrzynkę :-)

      Usuń
  5. Pysznie wyszła Tobie ta przekąska.

    OdpowiedzUsuń
  6. Super przekąska, dzięki Tobie poznałam Ciocię Bronię i od pewnego czasu jest też moją wirtualną Ciocią, która robi cudeńka , a ja korzystam z jej wiedzy za darmo.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Pewnie przystawka znana, ale nigdy się nie znudzi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ha! zaraz poznałam ,że to od Broni.Ona robi cuda.

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam. Bardzo się cieszę,że roladki smakowały. Wyszły rewelacyjnie.:) Na pierwszy raz wydaje się,że dużo z nimi pracy,ale dobra organizacja i wszystko idzie jak z płatka. Najlepiej galarety robi się w zimnych pomieszczeniach, wszystko dzieje się dwa razy szybciej. Pietruszkę wystarczy lekko zmoczyć ,a sama przyklei się do roladek. Pozdrawiam Bożena- Bronia

    OdpowiedzUsuń
  10. ja też uwielbiam bloga Broni, ale twoje też wyszły pięknie :-)

    OdpowiedzUsuń

Zalew spamu i mnie pokonał... dlatego musiałam włączyć tę uprzykrzoną weryfikację obrazkową :-(