niedziela, 9 listopada 2014

Charczo - gruzińska zupa z wołowiną



W mojej kuchni z galicyjskiej prowincji goszczą czasami nowinki, albowiem H&C domaga się, w przerwach między wymiataniem mich z boszczem i knydlami, jakiejś egzotyki.
 Dlatego lustrując sklepowe lady wyniuchałam i zakupiłam piękną wołową karkówkę, w cenie niepowodującej stawania potrawy gorzką pigułką w gardle. Bo przypomniała mi się zupa o wdzięcznej i swojskiej nazwie „CHARCZO” (możecie sobie wyobrazić komenty Hurmy i Czeredy, gdy zapodałam, co gotuję). 
Jest pyszna, a smak tej potrawy najlepiej oddają słowa Faceta z Nożem, z którego bloga pochodzi przepis (nieco przerobiony przeze mnie, ma się rozumieć i niestety nie umywający się do Mistrza...): 
Charczo (ხარჩო) to w zasadzie zupa. W zasadzie, bo najlepsze, które jadłem, było do tego stopnia zagęszczone orzechami, że konsystencją przypominało potrawkę. To porządna porcja wołowiny dopieszczonej przyprawami i podkręconej orzechowym umami. Przygotowanie sporo trwa, ale charczo pozostawia po sobie dużo ciepła, sytości i w ogóle szczęścia (...). Potrawy można rozrysować na kontinuum między czasem przygotowania a ilością pracy, gdzie t=1/W :) Innymi słowy, albo coś się robi szybko, ale pracując przy tym intensywnie i bez przerwy, albo przygotowanie trwa długo, ale niewiele wymaga zaangażowania. Charczo to zdecydowanie drugi przypadek.  
SKŁADNIKI: 
0,7 kg karkówki wołowej, 
2 duże cebule, 
łyżka mąki, 
mały słoiczek ostrego ajvaru (powinna być adżyka, ale mam swój ajwar w wersji soft i hard, więc wykorzystałam), 
kubek (ok. 150 g) zmielonych orzechów włoskich, 
porcja włoszczyzny (2-3 marchewki, 1-2 pietruszki, kawałek selera, kawałek pora, mała cebulka, dwa liście laurowe i 4-5 kuleczek ziela angielskiego), 
słoik pulpy pomidorowej, 
pęczek naci kolendry (u mnie pietruszka i w mniejszej ilości), 
2 łyżeczki przyprawy chmeli suneli (jest na Allegro), 
torebka ugotowanej soczewicy, 
2-3 ząbki czosnku, 
2 łyżeczki słodkiej papryki, 
łyżka masła, 
2 łyżki oliwy, 
sól i pieprz do smaku.
WYKONANIE (znowu za Facetem, warto zajrzeć na jego bloga, bo i z jajem pisze, i świetnie gotuje):  
Mięso potnij w poprzek włókien w niezbyt małą kostkę, jak na gulasz. Na dno dużego gara wlej oliwę, a gdy się rozgrzeje, przesmaż na niej posiekany czosnek z adżiką (albo Twoim autorskim substytutem) i przyprawami. Wrzuć mięso - najlepiej partiami, żeby się podsmażyło. Gdy wrzucisz wszystko od razu, jest spore ryzyko, że temperatura w garze za bardzo spadnie i mięso, zamiast się zrumienić, zacznie się gotować we własnych sokach, z niewesołym, szarym skutkiem (u mnie był właśnie taki skutek, hie hie). 
Kiedy mięso się zarumieni, zalej je dwoma litrami wrzątku i dorzuć całą włoszczyznę. Zmniejsz ogień i gotuj pod przykryciem przez półtorej godziny. 
Masz teraz czas dla siebie, podczas gdy w garnku powstaje smakowity, lekko pikantny wywar. 
Teraz wyjmij cedzakiem włoszczyznę z bulionu. Poszatkuj cebule i przesmaż na maśle, aż się zeszklą. Wtedy dosyp mąkę, trochę soli i pieprzu, i pozwól się temu wszystkiemu nieco zrumienić, a przede wszystkim mące spęcznieć. Wrzuć na patelnię pomidory, posmaż chwilę, a pustą puszkę napełnij do połowy bulionem z gara, wypłucz nim i wlej wszystko do cebuli z pomidorami, żeby zdeglasować to, co przywarło do dna patelni. Nie chcemy tego stracić. 
Zawartość patelni dodaj teraz do bulionu z mięsem. Wsyp mielone orzechy i dobrze wszystko zamieszaj. Spróbuj, i jeśli trzeba, dosyp soli i pieprzu. Duś na małym ogniu, pod półprzykryciem, przez kolejną godzinę. Przez ten czas pozwolimy kolagenowi w mięsie zmienić się w żelatynę - w efekcie kawałki będą się pod naciskiem widelca rozkosznie rozpadać na miękkie włókna. 
Dosmakuj - sól? pieprz? chili? Dodaj, jeśli trzeba. Wsyp ugotowaną soczewicę (Facet dawał ryż, ale z tą soczewica jest jeszcze bardziej "egzotyczna"). Posiekaj natkę i wrzuć na sam koniec. 
Serwuj posypane ziołami, z kawałkiem pszennego pieczywa.
Odgłosy wydawane przez Watahę przy konsumpcji tej potrawy NA PEWNO nie były charczeniem. Raczej stękaniem z lubego obżarstwa :-D

15 komentarzy:

  1. Zupka pewnie pierwsza klasa mimo wszystko jak tylko wyniucham jakaś tanią wołowinkę w pierwszej kolejności pokuszę się zrobić zrazy! :))

    OdpowiedzUsuń
  2. z pewnością Mamciu droga masz rację dlatego cena wołowiny skutecznie odciąga w czasie moje pierwsze zrazy w życiu :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie żarcie, to istny raj dla podniebienia. a i wspomnienia pozostają na długo. Marzyniu, może kiedyś wypróbuję....

    OdpowiedzUsuń
  4. Marzenko , nie znam tej zupy , zapowiadasz ją bardzo smacznie i zachęcająco, mój Małż(On)ek uwielbia wszelkie gulaszowe konsystencje, a charczo na taką wygląda.O orzechach Mojemu nie wspomnę, chyba ,że sam je wyczuje, a po minie poznam ,czy mam się przyznać do tego składnika , czy nie.
    P.S.A bułka brytfon Babci Broni, to wypisz-wymaluj jak moje brioszki na przekroju. Może i ja się doczekam kiedyś od swoich wnuków ,takiej rekomendacji o Babci Bożenie, jaką Ty , Marzenko, wystawiasz Babci Broni.

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię to rozkoszne stękanie po wszystkim… a Facet jest istotnie bardzo inspirujący, ja od niego wzięłam ciasto na pizzę jakiś czas temu :) Zupa bardzo konkretna, gdy śniegi nastaną być może się za nią wezmę.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja też lubię takie specyfiki i mnie też by się taka egzotyka przydała :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawa zupa... na pewno by mi smakowała.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawa zupka Marzyniu! :) Rozgrzewajaca, idealna na zblizajace sie chlodniejsze dni :) Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Już ją sobie zapisuję,jak zrobię dam znać.To są moje smaki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytając już czuję dużo ciepła ,sytości i w ogóle szczęścia .Zapowiada się pysznie

    OdpowiedzUsuń
  11. no to ja wpadam na taką rozgrzewającą zupkę do ciebie Marzyniu! zostawili cosik dla mnie?

    OdpowiedzUsuń
  12. zupa wygląda na prawdę świetnie :) idealna na zimowe dni

    OdpowiedzUsuń
  13. Zupka zacna - w sam raz na zimę :) która za progiem tuż tuż.....
    Napisz Marzyniu na e-maila, wyjaśnię makową sprawę :)
    gotuj.sam@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  14. To posmakuje całej mojej rodzinie! Koniecznie do wypróbowania!

    OdpowiedzUsuń
  15. Jadlam ta zupe w restauracji, ktora serwuje kuchnie rosyjska, gruzinska i podobne. Jest naprawde pyszna. Sama nie gotowalam jeszcze ale sprobuje.

    OdpowiedzUsuń

Zalew spamu i mnie pokonał... dlatego musiałam włączyć tę uprzykrzoną weryfikację obrazkową :-(