Martik, jako że dała się poznać jako wytwórczyni wspaniałych tortów, uświetnia nimi już wszystkie rodzinne uroczystości. Tym razem ozdobą urodzinowego stołu mojej swatowej stał się tort "Malina z białą czekoladą". Biesiadnicy zgodnie zeznali, iż był wspaniały (niestety, spóźniłam się o tydzień na degustację; stwierdzono, że przecież mogłam od sierpnia nie wyjeżdżać, bo impreza była przednia😁).
Zrobiłyśmy sobie za to mufinki marchewkowe z przepisu Helenki (klik!), bo sporządzając ogród wykopałyśmy dosłownie setki wyjątkowo dorodnych marchewek. Tutaj to już legendy chodzą o plonach u Martika i wszyscy twierdzą, że ten urodzaj czynią polskie nasiona i słoweńska ziemia (poljsko seme in slovenska zemlja).
Mufinki nie są tak optymistycznie żółte jak u Helenki, bo mają w sobie zamiast pomarańczy i orzechów - cynamon i czekoladę, ale smak był wyborny, a same babeczki bardzo puszyste i wilgotne. No i nie mają kształtu oponek, bo do tego trzeba mieć specjalne foremki.
Serdeczne buziaki ze Słowenii 😘 (tak, znowu tu jestem, już mi dali klucze do chałupy, gdybym sobie wpadła bez uprzedzenia).
I na koniec jeszcze piękno tego kraju: miasteczko Piran, a w nim Matyldzia z wujkiem idą sobie w dal... Warto powiększyć, bo wtedy widać Jadran (Adriatyk) na horyzoncie.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz