Pokazywanie postów oznaczonych etykietą torty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą torty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 kwietnia 2026

Pierwszy tort "Kwiatowy Bukiet" Martika

 
Martusia, oczarowana i zainspirowana artystycznym kulinarnym rękodziełem pani Kariny (prywatnie córki Maminka, stąd wiemy, że tworzy takie cuda) postanowiła sama zmierzyć się ze słodkim wytwórstwem. Okazją był "Rojstni dan" męża, czyli mego roztomiłego zięcia💝.
Tort jest z masą truskawkową (sproszkowane liofilizowane), ganaszem z białej czekolady i owocową żelką w środku. A kwiaty są z kremu maślanego, który okazał się całkiem dobry w smaku. 

Jak na debiut, to rewelacja, że tak nieskromnie pochwalę moje dziecko ;-). W każdym razie alpejscy górale przyznali, że takiego ciasta to ich wioska nie widziała (ja na żywo też). Jak powiedział niezapomnianej pamięci Antoś Czyprak (mój stary blogowy kolega): "Nie wiadomo, czy to jeść, czy na głowę założyć". Myślę, że na wyścigach w Ascot mogłabym się śmiało w takim torcie na głowie pojawić. No, może napis "32" trzeba byłoby zweryfikować😃.
A jakie śliczności wykonuje pani Kari można zobaczyć na tej stronie. Warto!
https://www.lecakeshop.co.uk/ (klik!)



czwartek, 20 czerwca 2019

Tort truskawkowy z kremem z serka mascarpone i bitej śmietany

Ten sposób zdobienia torcików z truskawkami widzieli już nawet Pigmeje i Indianie Yanomami, ale Martusi udało się osiągnąć efekt owocowego jeża bez usztywniania kremu żelatyną. Zdjęcie jest ze świąt wielkanocnych - niestety ZANIM wydałam mężowi zakaz kupowania czegokolwiek spoza listy oczywiście kupił (w kwietniu!) bajeranckie truskawki za niemniej bajerancką cenę. Jego dzielny piekarz Martik wykonał mu to dzieło i udekorował z miłością ;-D
Dzisiaj mamy już swoje owoce, nietknięte chemią i zamierzamy jutro (bo też święto) powtórzyć tę pyszną pyszność. Ciasto jest wspaniałe, bardzo delikatne i lekkie!

SKŁADNIKI:
Na ciasto:
6 jajek (osobno żółtka i białka),
6 łyżek z lekką górką mąki (5 pszennej tortowej i 1 ziemniaczanej),
6 płaskich łyżek cukru pudru,
1 łyżeczka proszku do pieczenia,
szczypta soli
Na krem:
500 g serka mascarpone (dwa z Piątnicy),
400 g śmietanki 30% (też Piątnica, oni mają opakowania po 400 g.),
3-4 łyżki cukru pudru,
ekstrakt waniliowy (albo ziarenka z jednej laski wanilii).
WYKONANIE:
Panię z białek ubić na sztywno (ale nie do stadium waty cukrowej) z cukrem i solą. Domieszać już trzepaczką, delikatnie, rozbełtane żółtka i mąki z proszkiem. Można też sposobem mojej Mamy: przesiać mąkę na piankę i łopatką tak jakby podbierać masę z dołu i wykładać na górę, dopóki obie ingrediencje się nie zmieszają. Wylać do wyłożonej papierem na dnie (boków nie smarować!) tortownicy i piec do złotego koloru (jakieś 30 minut) w temperaturze 170 stopni. Studzić w tortownicy.
Wykonanie kremu jest banalnie proste. Zimny serek i zimną kremówkę pakujemy do miski, ubijamy na najniższych obrotach dodając stopniowo cukier i aromat, na koniec dajemy im więcej gazu, dopóki nie zesztywnieją. Jeśli ciasto ma być dłużej przechowywane to chyba nie obejdzie się bez zagęstnika albo żelatyny, ale gdy H&C już napiera, kapiąc śliną jak wilkołaki, to krem utrzyma owoce :-)
Aha, i te truskawki nie były stabilizowane żadną galaretką, co się często praktykuje, bo Martik nie lubi. Wytrzymały do wielkiego poniedziałku (od soboty).

 

sobota, 10 listopada 2012

Tort bezowy - przebój osiemnastki

Że to domek myśliwski, to widać od razu, hie hie...


Tort na osiemnastkę Martik wypatrzył sobie sam u pani Dorotuś. Ja byłam nieco sceptycznie nastawiona, bo wydawało mi się, że ciasto bez ciasta, czyli beza przełożona kremem, to będzie tak słodkie, że aż nie do zjedzenia. Tymczasem do tej pory goście wspominają, że był pyszny. Oczywiście daleko mu do pierwowzoru, przynajmniej wizualnie, ale cóż, piekłyśmy go z przygodami…

Przepis zmodyfikowany, ale bliski oryginału:
Składniki na 3-4 blaty bezowe:
  • 6 białek,
  • szczypta soli,
  • 1 szklanka cukru pudru,
  • łyżka octu winnego (nie było w przepisie, ale np. Bryssska dawała i to się sprawdza),
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej,
  • półtorej tabliczki gorzkiej czekolady.
Co robić dalej, opisano dokładnie na stronie-matce.

Po pierwsze, dziewczynki ubiły wszystkie białka razem, wbrew zaleceniom. Oczywiście w moim piekarniku nie można piec 3 blatów naraz, więc trzecia beza musiała czekać. O dziwo, wcale nie była to ta, która wyszła najgorzej. 
Piekłam je krócej i pod koniec w niższej temperaturze, za to z termoobiegiem. Zrezygnowałyśmy też z orzechów laskowych, bo młode chciały przyoszczędnąć i wykorzystały do dekoracji i do kremu płatki migdałowe, wyniuchane w zasobnej spiżarni rządnej Matki – Polki.

Autorka piekła mniejsze blaty, i wyszło jej 4, dlatego tort był wyższy. Mimo, że teoretycznie to powinno być wszystko jedno, czy mamy placek wyższy a mniejszy, czy szerszy a niższy, to jednak obdzielenie 16 osób chociaż kawałkiem wydało nam się bardziej wykonalne przy większym placku. I to była słuszna koncepcja, choć ciasto wyglądało plaskato.
Aha, oddzieranie papieru do pieczenia od bezy to jakaś masakra. Siało mnie rękami, bo był przywarty jak przywra motylicy do wątroby, a jeszcze te zołzy się mnie darły nad głową: Mamo, połamiesz!. Troszkie siem złamało na jednym blaciku, facht, ale i tak poszło w środek.

No i nie wiem, dlaczego musi być 130 gram czekolady zamiast półtorej tabliczki (propozycję uruchomienia wagi kuchennej zignorowałam). I jak udaje się ludziom topić czekoladę i otrzymać płyn, którym polewają ciasto. Dopiero po wlaniu do stopionej czekolady chyba ze 4 łyżek mleka skondensowanego dało się nią pokidać blaty.

Krem z wiórkami czekolady:
  • 250 g serka mascarpone,
  • 300 ml śmietany kremówki (Mleczna Dolina z „Biedro” sprawdziła się znakomicie!),
  • nasionka z 1 laski wanilii (nie miałyśmy, trudno, był cukier wanilinowy),
  • 3 łyżki cukru pudru,
  • 50 g startej na dużych oczkach gorzkiej czekolady,
  • pół paczki płatków migdałowych.
 Ten krem jest prze-pysz-ny! Jest delikatny jak chmurka, niesłodki, nietłusty, fajnie chrupały w nim migdały i kawałeczki gorzkiej czekolady, to będzie teraz nasz koronny krem do ciast!
Do dekoracji:
  • 1/4 szklanki podpieczonych płatków migdałowych,
  • esy-floresy z płynnej czekolady.
 I teraz będzie myśl do wyszycia na makatce kuchennej:

Nie piecz, ojcze i matko, i ty – bracie i siostro, blatów bezowych na tort, zanim nie sprawdzisz, czy zmieszczą ci się na jakiejkolwiek podstawce!

Okazało się bowiem, że tortu nie da się przetransportować na miejsce imprezy w niczym innym, jak na dużej tacy. Po zesunięciu go na tacę umna Marzynia zrozumiała już po 2 godzinach, że z powodu półokrągłego, dość wysokiego rantu nie da się wydłubać niesłychanie kruchego i łamliwego ciasta np. na paterę. Chyba że łyżką wazową. Dlatego tort na osiemnastce pysznił się na pożyczonej od koleżanki tacy z chińskiego supermarkietu i wyglądał troszkie jak naleśnik z migdałami. Ale jakoś w tym domku myśliwskim to nikomu nie przeszkadzało…