Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 lipca 2025

Letnia parzybroda

 

Ku uciesze domowników zaserwowałam niedawno parzybrodę. Właściwie śmieszkowanie było z powodu nazwy, ale i uciecha z powodu smaku, bo jest to pyszna zupa. Pochodzi z Wielkopolski, jednak na Pogórzu też była gotowana, i to nawet w mojej rodzinie.  Na pewno nie zna jej rodzina Małżonka, bo kompletnie nie kojarzył parzenia brody z niczym, może oprócz tekstu ze starej piosenki Jana Kaczmarka z "Elity" ("Tam na plantach, tuż obok cmentarza, mąż żonie wrzątkiem gębę wyparza. Chyba pójdę tam ze swoją żoną, ona także gębę ma niewyparzoną"). Małżonek sugerował nawet nieśmiało, że tekst jakby pasuje do naszego życia rodzinnego, ale na moją, i to śmiałą, sugestię, czy nie chciałby mieć czasem tej kapusty na głowie, zamiast na brodzie, zamilkł i zajął się konsumpcją. Całkiem ochoczą😂.
Nazwa pochodzi od pasków kapusty, które - w czasie łapczywego spożywania - mają parzyć biesiadników w brody. U Babci Broni (jak opowiadała Mama) gotowano tę kapustę pokrojoną w szóstki albo (małe główki) nawet w ćwiartki. To się dopiero musieli chlastać po brodach! 
Ja gotuję tak, jak moja Mama, z szerokimi paskami własnej, pysznej kapusty stożkowej, która szybko dojrzewa i jest bardzo miękka. 
SKŁADNIKI (porcja na 3-4 osoby):
- mała główka białej (lub włoskiej, jak w Wielkopolsce) kapusty,
- kilka ziemniaków,
- 2-3 marchewki, 
- 1-2 kalarepy,
- seler,
- duża cebula,
- kawałek boczku wędzonego,
- przyprawy: sól, maggi, pieprz, liście laurowe, ziele angielskie, kminek, czosnek, koperek.
WYKONANIE:
Boczek skroić w dużą kostkę i podsmażyć (najlepiej od razu w naczyniu do gotowania zupy). Jeśli jest chudy i niewiele omasty się wytapia, można dodać trochę jakiegoś tłuszczu, ja dodałam łyżkę masła. Dodać pokrojoną w kostkę cebulę, poddusić. Zalać wodą, dodać liść, ziele i kminek oraz pokrojone twarde warzywa. Gdy będą półmiękkie dodać ziemniaki i paski kapusty. Pod koniec gotowania sprawdzić, ile dosolić (ewentualnie domagować), bo boczek jest słony i trzeba "chytać" smak. Doprawić jeszcze czosnkiem i koperkiem na talerzu. 
A tym pałaszującym zbyt łapczywie śliniaczki zawiązać wysoko na brodzie 😆




niedziela, 1 grudnia 2024

Krem z pieczonej papryki i pomidorów

 

Po domowym festiwalu dań kuchni polskiej made in Babcia Bronia (Martik przyleciał ze Słowenii, więc wiadomo - pierogi, kluchy, gołąbki, barszcze) naszło nas na jakąsik odmiankę. Poza tym skamieniałe bryły pieczonej papryki i blanszowanych pomidorów zawalały zamrażarkę od września, więc i był dodatkowy asumpt do przerobienia tego dobra. 
Co ciekawe, nigdy nie robiłam kremu z papryki, a i na zakoleżankowanych blogach ostatnio nie gościł. Sama papryka (zwłaszcza tak intensywna w smaku, jak moja pieczona) byłaby za mocna w smaku, więc proporcje są pół na pół. Do tego bulion warzywny, zeszklona cebulka i czosnek oraz przyprawy, z wędzoną słodką papryką na czele.
Te farfocle na skraju to tarty ser Emilgrana (nam smakuje), a podejrzana ciecz cyrknięta na środek to przepyszny olej z pestek dyni ze słoweńskiej farmy. Do tego grzanki z chleba według przepisu Helenki z bloga "Moje walijskie pichcenie". Jego nazwa EXPRESOWY CHLEB ŁYŻKĄ MIESZANY (klik!) idealnie oddaje proces produkcji - jeszcze nie piekłam prostszego chleba! 
Dzięki Helenko za ten przepis!😗 
Co prawda mój "wyrób" nie umywa się wizualnie do oryginału. Jest bardziej plaskaty (może dlatego, że mam szeroką tę chlebową keksówkę) oraz ma z lekka psychodeliczną, zielonkowatą barwę (bom dodała wspomniane wyżej buczno olje zamiast oliwy, żeby konweniowało z zupą). Niemniej jest szybki, wcale smaczny i na drugi dzień wciąż sprężysty.
Zupa fajnie rozgrzewa, pysznie smakuje i nie zalega w żywocie godzinami, jak ów żur marzyniny, w którym łyżka stoi 😂.

środa, 30 października 2024

Rosół na rydzach

 

W mediach społecznościowych trwa festiwal potraw z grzybami, więc skoro wszyscy mają grzyby, mam i ja! 
Jako że mieszkam o rzut beretem od lasu, więc czasami udaje mi się uprzedzić polskich nosaczy, odwracających ściółkę na drugą stronę, byle tylko wygrzebać ostatniego grzybka. Poza tym wkradłam się (domową maścią z żywokostu) w łaski sąsiada, mającego prywatny las, więc - nie musząc obawiać się, że mi strzeli solą pod ogon - zbieram tam rydze. 
Ponieważ zaznaliśmy już należytego nasycenia  rydzami smażonymi, kiszonymi i marynowanymi, więc zainspirowana bulionem borowikowym pana Maxa (klik!) zrobiłam rosół rydzowy.
Nie ma w tej zupie żadnej filozofii, ale smak jest oryginalny, a aromat niezwykły. Nawet Mama się skusiła i pochwaliła, co dla synowej jest bezcenne💏
Esencjonalny wywar rydzowy uzyskuje się poprzez wygotowanie w bulionie (warzywnym albo drobiowym, w każdym razie delikatnym w smaku) obsmażonych na maśle grzybów. Najładniejsze zostawiamy do dekoracji zupy, a z pozostałych można zrobić np. pastę do zapiekanek. Przyprawiamy pieprzem, suszonym czosnkiem, tymiankiem, odrobiną kminku i świeżym koperkiem. Do tego lane ciasto i złocisty (albo raczej: rudy) rosół gotowy!

sobota, 24 lutego 2024

Kulajda - czeska zupa grzybowa

 
Jaka dobra! I inna niż "nasze", tradycyjne grzybowe. Jadłam ją w Brnie, ale śmiem nieskromnie twierdzić, że ta domowa jest jeszcze lepsza. Smak jest bardziej intensywny, zapewne dlatego, że na suszonych prawdziwkach i kozakach. Pachnie grzybami i kminkiem, co było zaskoczeniem dla biesiadników, bo jako żywo nikt nie doprawiał w naszym domu grzybowej kminkiem. Ani koperkiem. Ani octem. I nikt nie dodawał do takiej zupy JAJA!
Szukając przepisu znalazłam wskazówki na fajnym blogu "Stare Gary" (klik!)
 
SKŁADNIKI:
duża garść suszonych grzybów,
średnia cebula,
1,5 l bulionu warzywnego,
masło,
4-5 ziemniaków,
kminku mielonego do smaku (ja dałam dość dużo),
koperek,
mały kubek śmietany,
1 łyżka mąki,
sól, pieprz, suszony czosnek,
ocet (u mnie jabłkowy) do smaku,
jajka mollet albo poszowane.

WYKONANIE:

Grzyby namoczyć i ugotować do miękkości w słonej wodzie. Odcedzić, drobniej pokroić. Ziemniaki obrać, pokroić w grubą kostkę. Cebulę delikatnie zezłocić w garnku z grubym dnem, dodać pokrojone grzyby, chwilę poddusić razem. Dolać bulion i wywar grzybowy, wrzucić ziemniaki, dosypać kminek, część koperku i czosnek. Gotować do miękkości ziemniaków. Zaprawić  mieszaniną śmietany z mąką, doprawić pieprzem i octem (ma być lekko kwaskowata). 
"Na wydaniu" dodać jajko i posypać resztą koperku.
Myślę, że nawet Palivec w swojej gospodzie "Pod Kielichem" taką kulajdę mógłby podać!  😋


 

piątek, 3 listopada 2023

Zupa babska


Zupa ziemniaczano-porowa, nie wiedzieć czemu zwana babską. Mnie (na co dzień mówiącej gwarą) "pory" raczej kojarzą się z częścią MĘSKIEJ przyodziewy, ale nazwa bardzo fajna i każdej "babie" tę zupę polecam, bo jest znakomita.
Małżonek  stwierdził, że to jedna z najlepszych zup, jakie ugotowałam, chociaż nie wiem, czy on się nie podlizuje (i oblizuje też😋) koniunkturalnie, żebym mu serwowała coraz to nowe frykasy. Zresztą ten pyszny smak mógł być skutkiem użycia wyjątkowo smacznych i aromatycznych słoweńskich porów, wielkich jak maczugi, a mimo to miękkich i delikatnych. No i oczywiście marzyninych ziemniaczków, które żem całe lato pracowicie "trzepała" ze stonki, aby nie trzepać chemią😅
 
SKŁADNIKI:
 ·         3 duże pory,
 ·         2 litry bulionu warzywnego,
 ·         4 średnie ziemniaki,
 ·         4 ząbki czosnku,
 ·         3 łyżki masła z ciutką oleju,
 ·         pół szklanki mleka,
 ·         2 łyżki soku z cytryny,
 .         jakaś zieleninka (u mnie akurat trybula),
 ·         przyprawy: sól, pieprz, lubczyk, szczypta gałki muszkatołowej.
WYKONANIE:
 Pory pokroić w półkrążki i poddusić na maśle (najlepiej od razu w tym garnku, np. stalowym, w którym będziemy gotować zupę). Moich nie trzeba było długo smażyć - już po chwili były miękkie. Wybrać pory (przydaje się łyżka-dziurawka), dodać resztę masła i podsmażyć pokrojone w kostkę ziemniaki. Kiedy lekko się zezłocą wrzucić z powrotem pory, zalać bulionem, posolić i gotować niemal do miękkości ziemniaków. Dodać przeciśnięty przez praskę czosnek, lubczyk i mleko, pogotować jeszcze chwilę i doprawić pieprzem, gałką i sokiem z cytryny.
Podawać z grzankami zapieczonymi z serem (tak, to co sterczy z zupy to lekko przeciągnięte grzanki, a nie chipsy-giganty😕).
 
 

wtorek, 3 października 2023

Dziadówka

 

Zupa o tak wdzięcznej nazwie musiała się pojawić na naszym stole, kiedy małżonek poprosił o ziemniaczankę. Taka dziadowska to ona wcale nie jest (w kaszubskim tradycyjnym przepisie danie wzbogaca smażony boczek) - gdyby jej miłośnicy zobaczyli babciny "pyncok na syrwotce" to zrozumieliby, co to były pogórzańskie bieda-zupy...
Niemniej jest bardzo smaczna, lekko kwaskowata, sycąca i prosta do wykonania.
Nie miałam akurat dobrego boczku, ale wygrzebałam z czeluści lodówki leżący tam od wiosny, skamieniały kawałek słoweńskiej buli (to jest masakrycznie słona, długo wędzona na zimno i potem długo suszona karkówka). Za pomocą cyrkularki (mąż próbował siekierą, ale odskakiwało😂) pocięłam to na wiórki, które posłużyły za smak do bulionu warzywnego.
No i nie oparłam się skwareczkom, które zawsze mam na podorędziu, bo idę z rodu, któren się smalcu nie wyprzysięgał.
 
SKŁADNIKI:
4 duże ziemniaki,
duża cebula,
1,5 litra bulionu warzywnego (u mnie marchew, pietruszka, seler i łodygi lubczykowe),
przyprawy: liście laurowe i ziele angielskie, majeranek, tymianek, trochę kminku, pieprz,
0,5 litra maślanki,
kopiata łyżka mąki żytniej (pszenna też pewnie może być, a jakże),
4 ząbki czosnku,
zielenina do posypania,
smalec lub masło w ilościach pożądanych w zupie.
WYKONANIE:
Obrane ziemniaki osuszyć i pokroić w kostkę. Cebulę zeszklić na smalcu (lub maśle) w garnku, w którym będzie się gotowała zupa, a potem wsypać do niej ziemniaki, posolić, i razem lekko podsmażyć (zawsze tak się u nas robiło w kartoflankach). Zalać bulionem i ugotować do miękkości. Można - jako i ja zrobiłam - dodać pokrojone warzywa z bulionu. Mąkę rozbełtać w niewielkiej ilości maślanki, połączyć z resztą i wlać do zupy. Wcisnąć czosnek, dodać przyprawy (bobek i ziele idą do gotowania wywaru jarzynowego). "Na wydaniu" posypać np. natką pietruszki i przyozdobić chrupiącymi skwarkami albo przysmażonym boczkiem.
Drugiego dania już nie trzeba😊
 
 

środa, 9 listopada 2022

Karkonoskie kyselo czyli żur karkonoski

 

Ostatnie malutkie podgrzybki (sztuk 5, słownie: pięć) musiały znaleźć jakąś smakowitą oprawę. Normalnie to lądują w marynacie, a duże idą do suszenia, no ale pięć? Miałam gdzieś zapisany przepis na ciekawą odmianę barszczu, zwaną "karkoskim kyselem", a porównanie receptur zaowocowało wykonem smacznej zupy na czeski strój (bo z kminkiem i bez śmietany).  
Zazwyczaj do żurków podaje się jajka na twardo, a w tej recepturze jest oryginalnie jajecznica (!). Jakoś nie mogłam się przekonać do topienia jajeczni w barszczu, więc usadziłam sobie jajko sadzone i było znakomicie.
SKŁADNIKI:
gęsty zakwas żytni + woda,
grzyby świeże,
1 duża cebula,
masło z olejem do ich usmażenia,
sproszkowane nóżki prawdziwków dla wzmocnienia smaku (bo mam cały słój, a zużyć trzeba), 
czosnek,
kminek, liść laurowy, ziele,
sól, pieprz, odrobina cukru,
ziemniaki ugotowane w mundurkach,
jajko sadzone.  
WYKONANIE:
Grzyby podsmażyć razem z cebulką. Jeśli mamy ich mało, a chcemy uatrakcyjnić wizualnie potrawę (bo prowadzimy bloga, hie hie...) to wydłubujemy je z rondla, a smak grzybowo - cebulowy zalewamy rozbełtanym z wodą zakwasem. Dodajemy przyprawy i proszek grzybowy (albo suszone grzyby) i gotujemy, aż zupa "najdzie".  Ziemniakom zdejmujemy mundurki i podsmażamy (ja na smalcu, a jakże!). Do michy z żurem dodajemy ziemniaczki, grzybki, jajko, a na koniec (jeśli ktoś lubi tak, jak ja) posypujemy jeszcze kminkiem.
Efekt końcowy jest inny niż "normalnego" żytniego żuru, bardzo fajnie smaki te się uzupełniają i chociaż to podobno bieda-zupa, to pyszna i bardzo syta😋 

czwartek, 21 października 2021

Zupa z kiszonej cukinii

 

Ugotowawszy tę zupę sama sobie złożyłam gratulacje (oraz przyjęłam okolicznościową wiązankę pochlebstw od małżonka). Warto było przerabiać te tony cukinii (klik!), bo zarówno smak, jak i wygląd i forma kiszonki są wspaniałe! Degustatorzy wyrazili nawet pogląd, że smakuje lepiej niż ogórki, chociaż to chyba kwestia gustu: na pewno jest delikatniejsza, bardziej "koperkowa i czosnkowa" w smaku i lżej strawna - zupa z nieobieranych ogórków chyba dłużej leży w brzuszku.
Bazą zupy był domowy rosół, ale myślę, że równie dobra wyjdzie na samych warzywach, podduszonych na maśle z cebulką. 
SKŁADNIKI:
* 2 litry rosołu z wczoraj (mój - jak zwykle - był z mięs mięszanych),
* 4 marchewki,
* 2 duże pietruszki,
* 4 ziemniaki,
* 1 mała cukinia świeża (to był tzw. ostatni Mohikanin z grządki; skoro przetrwała do połowy października, to należało się jej miejsce w garnku, zamiast na kompoście),
* słoik (litrowy) kiszonej cukinii,
* koperek i czosnek,
* sól i pieprz, nieco cukru dla wyrównania smaku (chyba, że ma się słodziutką marchewkę ze Słowenii, hie hie),
* oraz - dla członków Podziemnego Kręgu Miłośników Hydrolizatu Białkowego i Glutaminianu Sodu - przyprawa typu Maggi.
WYKONANIE:
Warzywa korzeniowe pokroić w kostkę, podgotować w rosole na półmiękko. Cukinię kiszoną zetrzeć na grubej tarce (małe ciuczki żółtej pokroiłam, bo się psiajuchy źle tarły) i poddusić na łyżce masła "na półszklisto". Ziemniaki i świeży kabaczek (bez skóry i gąbki ze środka) takoż skroić i dorzucić do zupy. Gdy będą miękkie dodać podduszoną kiszonkę - nie można wcześniej, bo się po prostu jarzyny w kwasie dobrze nie ugotują. Dolewając zalewy ze słoika, czosnku, koperku i przypraw złapać pożądany smak. Ja zaciągnęłam jeszcze zupkę śmietaną z łyżką mąki.
Pysznie smakuje z białą bułeczką 😋
 
 

niedziela, 4 października 2020

Słoweńska zupa z pieczonej dyni i brukwi z olejem dyniowym i grzankami

 

Tę zupę wykonał osobiście Martik, któren podbijał kulinarnie Słowenię (a Słowenia podbijała podniebienie Martusi). Zarówno dynia, jak i brukiew, u nas właściwie zapomniana, są tam bardzo popularnymi warzywami. A olej dyniowy tłoczy się w rodzinie, u której gościła - zresztą robią tam swoje sery (w tym "mozarellę" i "parmezan"), pieką chleby, robią prsut (czyli szynkę w typie prosciutto), pancetę, miody, wino...  Kulinarny raj dla osoby lubiącej gotować, a Martik (dzięki światłemu kierownictwu Umiłowanej Przywódczyni, ma się rozumieć) do takich należy 😋
SKŁADNIKI: (proporcje zależą od ilości partycypujących w biesiadzie)
- dynia hokkaido i brukiew (po równo), upieczone w piekarniku do miękkości (dynia piecze się dużo szybciej, więc albo wyjąć wcześniej, albo wstawić później),
- ziemniaki (objętościowo 1/4 bani i brukwi),
- marchew (j.w.),
- 1 duża cebula,
- czosnek (wg uznania, ale co najmniej 2-3 ząbki),
- sól, pieprz, chili, kurkuma, imbir ew. inne przyprawy - co kto lubi, ale wyraziście,
- oliwa z masłem,  
- olej z pestek dyni,
- płatki chili do dekoracji,
- grzanki z serem (bardzo podchodzące :-))
WYKONANIE:
 Cebulę i połowę czosnku poddusić na maśle z oliwą. Dodać pokrojoną marchewkę, dusić (ewentualnie podlewając nieco wodą) na półmiękko, dodać ziemniaki skrojone w kostkę, dusić do miękkości. Wrzucić dynię i brukiew i dopełnić gorącą wodą tak, by przykryła warzywa. Wcisnąć resztę czosnku i zblendować na gładko*. Dolać wody do żądanej gęstości. Doprawić tak, aby zupa nabrała charakteru. Już w miseczkach polać olejem dyniowym i posypać przyprawami. A zapiekane z serem kromeczki to już każdy wie, jak zrobić 😏
 
* Gdyby szanowna pani Gessler się tu zapuściła i chciała opitolić Martika, że nie dodaje się czosnku surowego do zupy (pamiętam, jak sponiewierała chłopa-Hanysa, który gotował od czasów sanacji, że CZOSNEK W WODZIONCE NIEUPIECZONY!!!) niech wie, że my właśnie tak lubimy :-D
    

 

sobota, 16 lutego 2019

Cappuccino grzybowe


Oglądając jeden z odcinków programu "Ewa gotuje" (fascynują mnie zwłaszcza śpiewane tam czołówki - majstersztyki słowa i muzy, i tak od lat - co jedna, to lepsza!) zobaczyłam, jak pani Wachowicz robi cappuccino pomidorowe. Wyglądało na pyszne, chociaż mało przypominało kawę, zwłaszcza z dekorem bazyliowym. Umna Marzynia od razu wykombinowała, że z grzybów to będzie jak prawdziwa kawusia i gdy zdybałam świeżutkie pieczarki wykonałyśmy z Zuzianką to dzieło. Nieskromnie powiem, że małżonek zakwalifikował tę zupkę jako "danie z najwyższej półki", do czego przyczyniła się na pewno micha czosnkowych grzanek z białej bułki, należycie zrumienionej. Na wierzchu powinien być jeszcze dekor z usmażonych osobno pieczarek - na zdjęciu nie ma, bo się utopiły (i zatłuściły śmietankową piankę).
SKŁADNIKI:
• 700 dkg pieczarek,
• 2 cebule,
• 3 średnie ziemniaki,
• 2 marchewki,
• 2 pietruszki,
• 250 ml śmietanki 18%,
• sól, pieprz, suszony czosnek i tymianek (bardzo pasuje do grzybowej),
• masło (no, trzeba z pół kostki, bo jeszcze grzanki) z ciutką oleju do smażenia,
• 1,5 litra bulionu (miałam drobiowy),
• ewentualnie trochę smaku (wywaru) grzybowego,
• pieczywo na grzanki
WYKONANIE:
 W garnku o grubym dnie zeszklić na maśle i oleju cebulę (może być niedbale pokrojona, i tak się będzie miksować). Pół kilo umytych i odsączonych na ręczniczkach pieczarek skroić w plasterki i podsmażyć razem z tą cebulą, tak na lekko rumiano. Wygarnąć na miseczkę, a do garnka wlać bulion (oraz - jeśli ktoś ma - smak grzybowy, mnie został jeszcze od wigilii) i ugotować w nim na półmiękko marchewkę i pietruszkę. Dodać do zupy pokrojone w plasterki ziemniaki i te grzyby z cebulą. Ugotować do miękkości, a w tym czasie usmażyć na maśle skrojone już bardziej pieczołowicie pozostałe pieczarki (aby były aż takie brązowe) i dobrze je doprawić. Zupę także doprawić wg uznania czyli "chycić smak". Następnie zmiksować na krem. Śmietankę miałam 18-tkę, ale nawet dała się mocno spienić w blenderze. Podawać z dużą ilością czosnkowych grzanek, najlepiej w jakimś szkle (oczywiście po zrobieniu zdjęcia zupa wylądowała w talerzu, coby było dobrze posypywać rumianymi grzybkami i bułeczką :-D

niedziela, 26 sierpnia 2018

Rumpuć

Tyle lat babki, matki, wujny i stryjanki w mojej rodzinie gotowały tę zupę, ale dopiero niedawno odpowiednie jej dano słowo: RUMPUĆ. Ja zawsze myślałam, że to zwykła jarzynowa na kawałku jakiegoś mięsiwa dla większej pożywności. A teraz już wiem, że kwaskowata zupa z kapustą i wszystkimi warzywami, jakie mamy w ogródku, tak się superancko w Wielkopolsce nazywa. A ponieważ i Zuzię urzekła ta nazwa, i skroiła wszystkie składniki, i jej baaardzo smakowało, więc daję przepis.
Najlepiej smak tej zupy z dzieciństwa (i przepis na nią) opisał jeden pan z Poznania, o tutaj
Gdybyś Zulajdo zapomniała, to sobie zerknij, albo przyjedź do mnie i znowu zrobimy, bo właśnie teraz jest rumpuciowy czas :-D
Dodano 15.IX.
Okazało się, że ktoś jeszcze oprócz nas zainteresował się tym przepisem, zapewne z powodu nęcącej nazwy. Więc napiszę, jakie składniki były w naszym rumpuciu:
wędzone kości od schabu,
marchewka, 
pietruszka,
mała kapustka biała,
garstka kiszonej kapusty,
ziemniaki,
cebula,
fasolka szparagowa,
starte na grubej tarce pomidory,
ulubione przyprawy (kminek!),
cukier,
2 łyżki lekko zasmażonej na maśle mąki.
Jest jednocześnie lekko kwaskowata i lekko słodkawa, słona, pieprzna, pożywna, ale nie tak treściwa jak zimowy kapuśniak.




niedziela, 16 sierpnia 2015

Barszcz zabielany Babci Broni na maślance z tłuczonymi ziemniaczkami



Aż dziw, że ten przepis jeszcze nie doczekał się publikacji. Powodem jest konieczność oderwania Watahy od talerzy, żeby zrobić zdjęcie, a ta zupa jest tak pyszna, że mnie też nie chciało się majdrować z aparatem, gdy micha stygła. Jest najprostszy z możliwych – nic w nim nie ma, oprócz barszczu, ale zawartość boszczyku w tym boszczyku wynosi jakieś 200%. 
Jest zupełnie czysty, aksamitny, esencjonalny, nie za bardzo kwaśny, barrrdzo buraczany. Kopczyk ziemniaczków usadzony pośrodku (najlepsze takie żółciutkie, sypkie, wykłócone gładziutko) powoli nim nasiąka i podbiera się go łyżką od brzegów. Oczywiście normalnie to się nawala cały kopiec kartofelków, a nie taką samotną wysepkę wykulaną łyżką od lodów, ale chciałam, żeby już było śliczniusio… 
Aha, i nie podbija się go śmietaną, tylko maślanką, bo śmietanę składała Babcia na masło, a maślanki było dość. I nie dawało się tam jajka (pewnie też były składane „na przedaj” :-D)
SKŁADNIKI: 
dużo buraków, musi być ich tyle, żeby razem z innymi warzywami wypełniły garnek, 
2-3 marchewki, 
2 pietruszki, 
średni seler, 
cebula, 
3 ząbki czosnku, 
3 liście bobkowe, 
kilka kuleczek ziela, 
wody tyle, żeby przykryć jarzyny, 
garnuszek maślanki i 2 łyżki mąki pszennej do zaciągnięcia zupy, 
masło do usmażenia cebulki, 
koperek do posypania, 
ziemniaczki smakowe z cebulką przyrumienioną, 
sól, pieprz, cukier, 
ocet zwykły (balsamiczny czy jakiś owocowy nie będzie, jak ma być babcinowy). 
WYKONANIE: 
cebulkę skroić i w garnku, w którym będzie się gotował barszcz (warto wziąć taki z grubszym dnem) lekko ją zrumienić. Warzywa obrać, pokroić byle jak (i tak się je odcedza), wrzucić do gara i zalać zimną wodą, aby tylko je zakryła. Dodać przyprawy, nieco soli i wolno gotować (nie kłębem!) aż będą miękkie. Wtedy odcedzić wszystko przez sito i zaprawić zupę: dodać soli, cukru, pieprzu, wcisnąć czosnek i cyrkać po trochu octu, aż do pożądanej kwaśności. Teraz trzeba go odstawić - odzyska piękny rubinowy kolor, chociaż przed zakwaszaniem był taki raczej ceglasty. Następnie zaciągnąć mąką rozbełtaną dokładnie w maślance i króciuteńko zagotować, aby tylko mąka straciła smak surowizny. 
Podawać w dużych miskach, nie w takim paradnym płaskim pizdryku, bo musi się zmieścić dużo omaszczonych ziemniaczków :-D

piątek, 17 lipca 2015

Barszcz chrzanowy na wodzie z ogórków małosolnych



Było ostatnio kilka chłodniejszych dni, więc chłopy na budowie dostały zupkę regeneracyjną w postaci barszczu chrzanowego. Chciałam odmienić jakoś nieśmiertelny, aczkolwiek lubiany barszcz biały (ostatnio wyczaiłam bardzo dobry brzeźnicki na owsianym zakwasie i jadę przeważnie na tym), a że wyrabiam hurtowo ogórki małosolne, więc postanowiłam zrobić taki miks.
I to był dobry pomysł, albowiem zregenerowanym i podkręconym chrzanem robotnikom łopaty ino furczały w rękach :-D 
SKŁADNIKI: 
2 litry wody, 
warzywa jak na rosół (część marchewki i pietruszki starłam, ale niepotrzebnie w sumie, byłam po prostu w amoku tarcia, o czym zaraz), 
przyprawy rosołowe (ostrożnie z solą, woda z ogórków jest słona, lepiej dosolić na końcu), 
kilka suszonych grzybków, 
zmiażdżone w łupinach 2-3 ząbki młodego czosnku, 
duża cebula, 
10-15 dkg wędzonej słoniny lub boczku (miałam swoją słoninkę), 
4 białe kiełbasy (bardzo dobra jest biała z szynki), 
olej do smażenia kiełbasy, 
2 łyżki mąki pszennej, 
woda z ogórków kiszonych do smaku, 
tarty chrzan do smaku, 
pół kubka kwaśnej śmietany, 
majeranek, 
jajka na twardo. 
WYKONANIE: 
Ugotować bulion warzywny, jak ktoś nie ma obsesji glutaminianu może być i z kostki warzywnej. W tym czasie stopić boczek/słoninę i podsmażyć na nim drobno skrojoną cebulkę. Posypać mąką i zasmażyć na lekko złoto – zrobi się zasmażka. 
Do bulionu wrzucić ponacinaną białą kiełbaskę i zmniejszyć ogień (niech pyka), po 15 minutach wyjąć wędlinę i podsmażyć na oleju na rumiano – będzie bardziej apetyczna – i znowu wrzucić do zupy (można pokroić, a można też takie sztyle wsadzić). W tej z szynki skórka była bardzo cienka i zmiękła w gotowaniu, nie było potrzeby obierania. 
Następnie dodać cebulę, skwarki i mąkę rozbełtane z wodą, chwilkę pogotować, by oddały smak. Doprawić zupę pieprzem, majerankiem, tartym chrzanem i wodą z ogórków tak, by miała wyrazisty, ostro – kwaśny smak. Na koniec zaciągnąć śmietaną. 
Ja oczywiście zrobiłam dość kwaśną i „czujną”, zresztą miałam laskę chrzanu od ogórków, więc ambitnie wyjęłam tarkę i dodałam świeżego. 
Mogłam oszczędzić sobie wypłynięcia z morzem łez gałek ocznych oraz utarcia wraz z cholernie twardym chrzanem dłoni po napięstki, albowiem i tak na drugi dzień musiałam dodać chrzanu ze słoiczka, bo smak sczezł był niestety. 
Kolega z warzywniaka, o wdzięcznym pseudo: Szakal, polecił mi  dobry kupny i dopiero jak dowaliłam tego ze słoiczka (odciśniętego, żeby zupa za bardzo nie skwaśniała) to barszcz dostał rzazu. 
Do tego jajeczko na twardo, potem po szklanie i na rusztowanie!!!
P.S. Sądzę, że walory dekoru w postaci wiechcia kopru od kiszenia ogórków też zostaną docenione. Oczywiście budowlańcy nie jedli w białych miseczkach i na poszewce z Ikei, co robiła za serwetę :-D