Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baby i babki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baby i babki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 marca 2026

Czekoladowa babka z mascarpone i lukrem marchewkowym

 

Bardzo lubię szastać się po "festiwalach" ciast przed Wielkanocą, a potem szpanować przed rodziną nowymi wypiekami. Ta babeczka nadaje się do ozdobienia świątecznego stołu, a i smak jest przedni: mocno czekoladowy, nieprzesadnie słodki, z nutką marchewki i cytryny w lukrze. Można ją polecić także ze względu na długą świeżość - spokojnie wytrzymuje pięć dni bez utraty puszystości. Polewa na wierzchu jest zrobiona z soku marchwiowego (ale jednak trzeba przecisnąć przez szmatkę, a nie na siteczku, bo u mnie widać drobinki), soku z cytryny i cukru pudru, utartych jak normalny lukier. Kwiaty ziarnopłonu raczej nie nadają się do spożycia, za to dekorują bardziej trwale, niż jadalne pierwiosnki czy forsycja. Co bardziej łapczywych biesiadników trzeba uprzedzić, że kwiatuszka nie pchamy do paszczy😏.
Przepis jest prosty i naprawdę znakomicie napisany przez panią Joannę na stronie o intrygującej nazwie Chocololo. Jak mówiła babcia Bronia: ni mom pojma, czy to chodzi o czekoladowego skręta, czekoladowy przeładunek kontenerów (pionowy!) czy filipińskiego dziadka z czekolady, albowiem przegląd od AI nie rozjaśnił mi nic w temacie "lolo"😆. Najważniejsze, że przepis jest świetny (klik!).
A jeśli ktoś jeszcze nie zdecydował się, co upiec wypaśnego i oryginalnego, to polecam sernik pistacjowy Helenki (klik!). Moją zmianą, za radą sympatycznego pana Arkadiusza Gie z bloga r'n'gkitchen, było dodanie - zamiast waniliowego - 2 torebek budyniu pistacjowego (wyczaiłam je u gościa, co je sprowadza z Niemiec, albowiem NIGDZIE w miasteczku o tym smaku nie słyszeli). Powiem Wam, że nawet najbardziej wybredny gość wyraził uznanie, aczkolwiek nie frenetyczne, bo kruszone pistacje i pesteczki z malin włażą pod. 
P.S. Pytałam Helenkę, czym kroi serniki, że są tak idealnie gładkie na przecięciu, a moje zawsze uhymolone jak sikierom (co widać na powyższym wyraźnie). I zgadnijcie, co odpowiedziała? NOŻEM, MARZYNIU :-)


wtorek, 26 marca 2024

Babka paryska z przepisu z 1885 roku

 

"Miłośniku wilgotnych, maślanych babek, zrób ją koniecznie na Wielkanoc!"
 
Takiej zachęcie pani Niny, z bloga "Nina w kuchni" (klik!) nie mogłam się oprzeć. Babka rzeczywiście jest wspaniała, to przepis Marii Marciszewskiej z książki "Kucharka szlachecka" z 1885 r., więc można wypróbować, co jadano dawniej przy pańskim, wielkanocnym stole.  
W czasie pieczenia pachnie w całym domu, wszyscy domownicy co rusz zaglądają przez szybkę piekarnika, czy już... I marudzą, dlaczego można jej spróbować dopiero w niedzielę. Musiałam obiecać, że gdy wrócą od święcenia, to ukroję po kawałku😋
Ja piekłam tylko jedną, ale za to dużą babę (przepis jest na dwie średnie, więc Martik - jako inżynierka -  przeliczyła mi proporcje, zmniejszając ilość składników pani Ninki o 1/4. I nie dałam rodzynek, bo (nie wiedzieć czemu), wolą bez. Zapomniałam też obłożyć komin formy papierem i ciasto nieco przywarło, ale zamaskowałyśmy lukrem i kwiatowym dekorkiem.
P.S. 
Nie trzeba się przejmować, jeśli masło w czasie miksowania z całymi jajkami wygląda jak zwarzone, potem to wszystko pięknie się wypieka. Aha, i babka długo rośnie, bo jest ciężka, ale za to potem jest długo świeża, nawet we wtorek po świętach smakowała jak "wczorajsza". 
P.S. 2 
Oczywiście wyguglałam tę panią Marciszewską, ale w pdf Wujek Google znalazł tylko stronę tytułową, kilka przepisów na jajka i perełkę: jedną ze stron dyspozycji obiadów na ten pański stół. 
Jutro środa, kapuśniak mogę zrobić, jakiś ogon barani na wsi też by się znalazł, ale skąd wziąć CIETRZEWIA?!😂 
I jak ci ludzie dawali radę wtrynić to wszystko?!