wtorek, 11 marca 2025
Omlet przedwiosenny
niedziela, 26 lutego 2023
Sałatka uzbecka z ozorkiem
Zostałam obdarowana przez Martika ozorem cielęcym. Jeśli ktoś nie jadł nigdy rarytasu, jakim jest ozorek, ten nie wie, jak smaczne, delikatne i czyściutkie jest to mięso. W tym samym czasie Ciocia dała mi sprawionego (niech będą Jej dzięki!) kogutka, więc wiadomo, że wylądował w rosole - razem z ozorkiem i kupą warzyw. Akuracik tyle samo się gotowały do miękkości (ok. 2 godziny, bo kurak to nie była piana ze sklepu, lecz Czupurek, który od lata szalał po całym naszym dziole). Większość jęzora została pokrojona do rosołu, ale najładniejszą część postanowiłam wykorzystać do sałatki, która za mną "chodziła" od wielu lat.
sobota, 14 stycznia 2023
Śniadanko dla żony
piątek, 26 sierpnia 2022
Suszone żółtka
piątek, 8 kwietnia 2022
Jajka faszerowane "Pszczółki"
Nie da się ukryć - są i efektowne, i smaczne 😋 Warto zadać sobie trochę trudu przy ich przygotowaniu zwłaszcza, gdy przy świątecznym stole zasiądą dzieci. Najlepiej mieć oczywiście pomocnika takiego, jak ja miałam (czyli złotorękiego Martika - estetę), ale w sumie nie są to jakieś szczyty kulinarnego Parnasu. Pomysł nie jest nasz, lecz Danusi z bloga "Co mi w duszy gra" (klik!), zmieniłyśmy tylko nadzienie z wątróbkowego na tuńczykowe, a każdy może nafaszerować jajeczka według upodobań.
Jadalna "pszczoła" jaka jest, każdy widzi. Danusia użyła zielonych i czarnych oliwek, ale Marta stwierdziła, że pomarańczowe pomidorki koktajlowe + czarne oliwki będą lepiej imitować owadzi korpusik. Skrzydełka to przycięte plasterki ogórka, czułki - szczypiorek. Narcyz w środku nie jest jadalny, ale jest tak ładny, że można wybaczyć ten dekorek 😊
sobota, 5 lutego 2022
Domowy majonez i surówka z pora, marchewki i jabłka.
środa, 1 kwietnia 2015
Sos tatarski świąteczny
A tu z tegorocznych świąt, nieco gęściejszy.
piątek, 27 grudnia 2013
Sylwestrowe jajka w sosie tatarskim "Zegar"
piątek, 19 kwietnia 2013
Sałatka mimoza
P.S. Za sałatą są przebojowe ciasteczka z lemon -curdem, naprawdę urocze, wyglądają jak połówki jajek, pisałam o nich tutaj.
P.S.2. Zamiast warstwy zamrożonego masła (?!) dałam warstwę kukurydzy. Jeszcze szybciej i na pewno równie smacznie.
Polecam! .
sobota, 30 marca 2013
Jajka w śledziowych szalikach - wielkanocna przekąska
Na podściółkę dałam krojoną w długie pióra dużą cebulę, wygniecioną i umacerowaną w soli, szczypcie cukru i soku z cytryny. Fajnie wtedy mięknie i traci rzaz. Cebulkę wymieszałam z sosikiem z majonezu, gęstej śmietany, soli, pieprzu, cukru i odrobiny musztardy "saperskiej" i wyłożyłam na półmisek. Niestety, jajka okazały się tak świeże, że klnąc w żywy kamień obłupałam je w kształty tylko z grubsza przypominające jaja, dlatego musiałam jakoś zamaskować wierzchy i każdemu nasypałam na czapę słodkiej papryki. Wyszły mi hołowy-Michaiłki po trepanacji, z charakterystycznymi znamionami. Za to szale paradne, jak z szuby Iwana Groźnego. Groszek w środku to dekor niezamierzony, został od sałatki.
W sumie patencik prosty, roboty niewiele, a kupa radości na talerzu.
Wesołych Świąt!!!
.
środa, 20 marca 2013
Wielkanocne ciasteczka jak jajeczka
Przepis na ciasto i inspirację "dekoru" wzięłam od mistrza Christophera, o tu (klik), tylko do ciasta dodałam 2 żółtka, no i przerobiłam okrągłą blaszaną foremkę do wycinania ciastek na jajowatą :-)
Natomiast przepis na lemon curd pochodzi z bloga pani Dorotki, jest bardzo prosty i szybki (cukru można dać mniej, jeśli ktoś chce bardzo kwaśno).
Lukier najlepiej ukręcić z cukru pudru z sokiem z cytryny aż zbieleje, no i powinien być gęsty, żeby "białko" wyszło biało.
P.S. W 2013 roku piekłam je oczywiście znowu, ale zrobiłam nieco za duże dziurki na żółtko. Mimo to wyszły cudnie i były wielką ozdobą świątecznego stołu.
P.S. 2 (2016) Ponieważ w tym roku miałam mniej czasu, zamiast polukrować, posypałam "górę" jajeczek cukrem pudrem, grubo, przez gęste siteczko. I też wyszło ładnie, a duuużo szybciej :-)
To zdjęcie prototypów sprzed lat:
sobota, 20 października 2012
Jajka faszerowane
Składniki:
jajka, po 2 na osobę minimum
30 dkg pieczarek,
mała cebula,
pęczek szczypiorku,
masło do smażenia pieczarek,
pieprz, sól, odrobina czosnku suszonego,
puszka tuńczyka w sosie własnym,
majonez,
odrobina musztardy,
znowu mała cebula,
koperek,
przyprawy.
Wykonanie:
Jajka ugotować, co jakiś czas obkręcając wokół własnej osi, wtedy żółtko jest w miarę równomiernie w środku. Przynajmniej tak słyszałam, więc zrobiłam - jedne były w środku, inne nie, bo niektóre jaja upierdliwie przyjmowały wciąż tę samą pozycję, np. na lewym boku.
Wyjąć żółtka. Jeśli przy obieraniu (a miałam świeże, więc mnie się tak zdarzyło!) zniszczy się jakieś białko, to go można posiekać i wrzucić do nadzienia tuńczykowego.
Pieczarki zetrzeć na tarce (łezce) i usmażyć na uprzednio zeszklonej, drobniutko posiekanej cebulce. Jak smażyć pieczarki to tyż sie wi, a przynajmniej moje dziewczynki wiedzą. Zainteresowanym dopiszę, jakby co ;-)
Doprawić czosnkiem granulowanym, pieprzem. Żółtka z jajek utrzeć z majonezem na gładką masę, domieszać pieczarki i szczypiorek. Napychać jajka kopiato.
Nadzienie tuńczykowe to jeszcze większa łatwizna - tuńczyka mieszamy z żółtkami z majonezem, gdyby były kawałki twardsze to można zmiksować. Doprawiamy na ostro posiekaną drobniuteńko cebulką (tu się przydaje to szpejo, jest JEDYNE!) i ulubionymi przyprawami. Dodajemy koperek, napychamy.
Dekor też robi robotę, inne panie to miksują wszystko na gładko i wyciskają szpryckami, ale ja tak próbowałam i wolę nadzienie, które nie przypomina kremu, lecz ma konkretniejszą treść...
sobota, 19 maja 2012
Tarta z fetą, szpinakiem, jajkami i ziarenkami
piątek, 9 marca 2012
Tarta na francuskim spodzie (kupnym, kupnym...)
Pierwszy raz robiłam na słono na francuskim cieście. Letko z duszą na ramieniu, czy mi się nie zmarnują w sumie wypaśne składniki, jak się nie da zjeść. Dało się zjeść i to jak!
To żółte to jajko się troszkie bełtło. Co jest pod spodem, to napiszę po południu oraz zdradzę (bez inwigilacji) jak mi się udało zrobić, żeby ona tak chrupała. I proszę nie sarkać, że spalona po wierszchu, bo się odrapało i nie było nic a nic czuć!
No to uzupełniam wpis:
Ciasto kupiłam w "Biedronce". Lepsze niż w Lidlu. Oczywiście najlepsze byłoby zrobione samodzielnie, ale jakoś nigdy mnie nie brało na to, pamiętam bowiem, ile wysiłku kosztowało takie ciasto moją Mamę. Poza tym aż tak ambitną kucharką nie jestem.
Po doświadczeniach z ciastem na słodko wiem, że przeszkadzał mi fakt, iż przy dużej ilości wilgotnego nadzienia spód ciasta namakał i wydawał mi się wręcz niedopieczony. A tu chciałam błysnąć, bo się gościowanie zapowiadało. Nie wiedziałam, czy można potraktować tartę na francuskim tak, jak na kruchym.
Można.
Najpierw nadzienie: szpinak dobrze odcisnęłam i przesmażyłam na maśle z czosnkiem. To już każdy robi pod swój smak. Dałam nieco więcej soli, bo ciasto jest neutralne w smaku i nie chciałam, by się słoność zgubiła. Następnie przyjrzałam się zakupionym (w "Biedro", a jakże) pomidorkom czereśniowym.
Miały skórę jak na byku.
Niby kraj pochodzenia: Włochy, ale przecież Italia to nie Ekwador, żeby ZAWSZE tam było lato, więc i te muszą być z cieplarni o tej porze. Dodatkowo po przekrojeniu wylewało się z nich mnóstwo soku. I myśl: a nuż się zadławi tą skórą? Więc podwójne sparzenie i dawaj obierać pracowicie ze skórki. Obrałam i to była dobra koncepcja.
Foremkę silikonową wyłożyłam ciastem, ale został kawałek (bo forma jest kwadratowa). Więc z tych odciętych paseczków zrobiłam sześć pól, bo myślałam, że wejdzie mi w nie sześć jajek (nie weszło).
Następnie na spód podściółka ze szpinaku i te oskórowane pomidorki, odsączone na sicie. Posypałam ziołami i do pieca na 200 stopni, góra i dół, druga półka od dołu, żeby dobrze brało spód.
Niestety, dość długo się piekło, już boczki ślicznie rumiane, a te italiańce twarde i twarde, jakbym co dopiero wsadziła. No w końcu ich troszkie zmiękczyło, więc wyjęłam formę (uwaga, silikonowa się giba!), wbiłam tam jajka, posoliłam, popieprzyłam, ułożyłam obok jajek ser mozzarella i ziołami jeszcze po wierzchu, ale bez szaleństwa, żeby nie zabić smaku wiejskich jajek i szpinaku.
Owszem, zanim jajka się ścięły - idealnie tak, jak lubimy, do stadium mollet - to chyciło brzeżki, ale potem ostrym nożem się skrobnęło, a tarta była superancko upieczona od spodu!
Teraz będę często ją robić, bo pracy przy tym niewiele (pomidory już kupię pelati) i można wypróbować różne nadzienia.
Ta kombinacja: szpinak, pomidory, jajka i ser jest prze-pysz-na, polecam!






















