Tym razem miałam przyjemność raczenia się:
- burkiem (sirov burek s špinačo) - czyli nadziewanym farszem szpinakowo-serowym zawijańcem z ciasta filo. Marija piecze burki z domowego ciasta wleczonego - ten na zdjęciu powyżej jest już dziełem młodego pokolenia, z kupnego ciasta filo,
- sztruklami z Kobaridu (kobariški štruklji) - to coś jakby słodkie pierożki z ciasta parzonego, nadziewane orzechami, rodzynkami i cynamonem, aromatyzowane rumem,
- zupą z rzepy ze słoną struclą skwareczkową (jota z repo in ocvirkovca) - trudno pomyśleć, że zupa z kiszonej (!) rzepy może być dobra, ale była. Fakt, że smakowała jak jakiś dziwny kapuśniak, lecz wzbogacona dobrą kiełbasą i zagryzana zaiste wyborną struclą ze skwarkami, prażoną cebulką i szczypiorkiem, była treściwym daniem obiadowym,
- pizzą "Di Materina" w Lublanie - po prostu mistrzowska, z pesto, krewetkami, jakimś pyłem z czarnych oliwek, skórką z limonki i mozzarellą Fior di Latte d'Agerola,
zdjęcie: strona FB Pop's Place Pizza





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz