środa, 18 marca 2026

Co nowego w Słowenii na talerzu😋

Kiedy wracam ze Słowenii wielu znajomych pyta mnie, co tam jadłam dobrego. Kuchnia tego kraju jest mało znana, bo nie są to światowi kulinarni czempioni, ale są tam dania znakomite. Kilka z nich to unikaty - takich np. idrijskich žlikrofi (klik!) nie jadłam nigdy wcześniej, i nawet nie wiedziałam o istnieniu tej pyszności. Gibanica (klik!to także rewelacja, a drożdżowa potica (klik!śmiało może stanąć w szranki z naszymi babami. 

Tym razem miałam przyjemność raczenia się:
- burkiem (sirov burek s špinačo- czyli nadziewanym farszem szpinakowo-serowym zawijańcem z ciasta filo. Marija piecze burki z domowego ciasta wleczonego - ten na zdjęciu powyżej jest już dziełem młodego pokolenia, z kupnego ciasta filo,
- sztruklami z Kobaridu (kobariški štruklji) - to coś jakby słodkie pierożki z ciasta parzonego, nadziewane orzechami, rodzynkami i cynamonem, aromatyzowane rumem,

- zupą z rzepy ze słoną struclą skwareczkową (jota z repo in ocvirkovca) - trudno pomyśleć, że zupa z kiszonej (!) rzepy może być dobra, ale była. Fakt, że smakowała jak jakiś dziwny kapuśniak, lecz wzbogacona dobrą kiełbasą i zagryzana zaiste wyborną struclą ze skwarkami, prażoną cebulką i szczypiorkiem, była treściwym daniem obiadowym,

- pizzą "Di Materina" w Lublanie - po prostu mistrzowska, z pesto, krewetkami, jakimś pyłem z czarnych oliwek, skórką z limonki i mozzarellą Fior di Latte d'Agerola,
zdjęcie: s
trona FB Pop's Place Pizza

- a na deser zapodaję Wam Lokiego, jako dzielnego stróża swoich hal😍 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz