Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa do drugiego dania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa do drugiego dania. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 grudnia 2012

Marchewka z groszkiem


Marchewka z groszkiem to klasyka kuchni PRL-u. Każdemu, kto chodził do przedszkola lub na stołówkę w podstawówce kojarzy się z dodatkiem do drugiego dania. Nie wiem, dlaczego tak jest, pewnie przez dopadające mnie pomału starcze resentymenty, ale nielubiany wtedy duet stał się teraz moim ulubionym. Duża w tym zasługa Szefowej naszej szkolnej kuchni, która przyrządza ją mistrzowsko, na lekko słodko, i pozwoliła mi odnaleźć smak dzieciństwa. Niestety, tsunami marchewki z groszkiem zalewało okienko zwrotne i pani intendentka doszła do wniosku, że dla uwielbienia Marzyni nie ma sensu gotować porcji na 150 osób. Hurma i Czereda odmawia jedzenia tego przysmaku. Mama w domu robiła bez cukru i w formie bardziej paciarowatej, a mnie najbardziej smakuje taka jędrna, słodkawa, z pękającym na podniebieniu groszkiem.

SKŁADNIKI (dla 1 osoby, hie hie…):
2 marchewki,
2-3 łyżki groszku mrożonego,
łyżka masła,
pół łyżeczki cukru,
sól, pieprz,
sok z cytryny do smaku,
ew. ciutkę gałki muszkatołowej,
płaska łyżeczka mąki pszennej.

WYKONANIE:
Marchewkę obrać i skroić w kosteczkę. Najlepiej robić to metodą: wzdłużne plastry, plastry w długie słupki, słupki w kosteczkę. W rondelku z grubym dnem roztopić masło, oprószyć cukrem i chwilkę posmażyć do roztopienia cukru. Wrzucić marchewkę, przykryć i dusić na półmiękko. Zaglądać do środka i w razie czego cyknąć troszkie wody. Dodać groszek (nierozmrożony), dosolić, dość mocno popieprzyć. Jeśli wrzucimy od razu groszek z marchewką, to się może rozgotować. W żadnym wypadku nie dajemy groszku konserwowego, bo ma inny smak i skiepści nam potrawę. Dusimy do miękkości, na koniec zaciągając lekko jarzynkę niewielką ilością mąki rozrobionej z wodą. Ja doprawiam jeszcze sokiem z cytryny i odrobiną gałki.
Najlepiej pasuje z udkiem kurczaka (też imprinting z dzieciństwa). I wygląda tak wesoło w ponure dni :-)

środa, 11 lipca 2012

Młoda kapusta z pomidorami


Martik i Pasiunia zostali dziś wykorzystani do przydźwigania z miasta siaty ziemniaków i wielkiej głowy młodej kapusty. Posiadanie dzieci czasami jest przydatne, zwłaszcza, że młodsze dziecię, jak wiadomo, zwabiło swem urokiem (odziedziczonym po mamusi oczywiście) przydatnego „zięcia”, któren jest chłopok jak piniondz i robotny. I żyrny też. Jego Mama gotuje bardzo dobrze, ale jak się ma niewiele ponad 20 lat, 186 cm wzrostu i na oko z 65 kg wagi, to można sobie pozwolić na obiady i u Mamy, i u Teściowej.
Więc dzisiaj na obiad Czereda pożarła kapustkę z pomidorami.
Zasadniczo robi się ją tak, jak w tym przepisie (klik), tylko pominęłam etap nasalania i odciskania, ponieważ kapucha była z pewnego źródła. Po poszatkowaniu od razu wrzuciłam na cebulkę, podlałam połową szklanki wody i podgotowałam do półmiękkości. Wtedy wkroiłam 2 duże pomidory, a ponieważ niestety były mało pomidorowe, więc dorzuciłam jeszcze łyżeczkę przecieru pomidorowego. 
I już dalej jak w przepisie - lekko dokwasić, zaprawić śmietaną i dodać koperku.
Takie danie, z ziemniaczkami polanymi usmażoną na masełku cebulką, smakuje tak, jakby się lato łyżkami jadło.

wtorek, 17 kwietnia 2012

Surówka z kapusty pekińskiej z pysznym sosikiem zwana u nas: "Rączkazuni"


Tę sałatkę najmłodszy członek Hurmy i Czeredy czyli Zuzianka wykonała własnymi rączkami. Inspiracją był przepis, który się nazywał: "Surówka Janci", ale niestety nie mogę namierzyć, skąd pochodził. Zresztą składniki są tu kwestią wyobraźni i zawartości lodówki, najważniejszy jest TEN SOSIK. Pasiu powiedział do Marty, że taką surówkę ma mu robić często, a ich związek przetrwa długo.
Składniki:
kapusta pekińska (podstawa), marchewka, kilka rzodkiewek, ogórek, można dać paprykę, pomidora etc;
na sos: dwie duże łyżki śmietany lub jogurtu greckiego, łyżka majonezu, łyżeczka musztardy (dałyśmy saperską - jak to się u nas mówi), łyżeczka keczupu, łyżka oliwy, łyżka octu winnego białego, szczypta cukru, pieprzu, słodkiej papryki, suszonego czosnku i suszonej natki z pietruszki. Soli do smaku.
Warzywa pokroić wg uznania - Zunia kapustę skroiła w paski, ogórek i rzodkiewki w plasterki, marchewkę starła na grubej tarce. Kapustę lekko posolić, ogórki nasolić i odcisnąć.
Składniki sosiku wymieszać, polać sałatkę, chwilę przegryźć. 
Takie proste, ale pycha.

niedziela, 11 lipca 2010

Szparagówka z czosnkiem i pietruszką



-->
Fasolkę szparagową robię właściwie na dwa sposoby: tradycyjnie, z rumienioną tartą bułeczką i z masłem i właśnie tak: z natką pietruszki i z czosnkiem. Mama nazywała to danie: „szparagówka po włosku” i robiła na bazie oliwy (rzeczywiście, to już zalatuje włoszczyzną), ale mnie najbardziej smakuje, gdy czosnek udusi się na masełeczku…

SKŁADNIKI:
fasolka szparagowa (u mnie po 20 dkg na osobę, ale może nie każdy karmi H&C),
natka pietruszki wg uznania,
ząbek czosnku na osobę,
po łyżce masła z odrobiną oliwy lub oleju (ja na 5 osób dałam pół kostki, ale nie maściłam już ziemniaków),
przyprawa „Delikat” w płynie,
sól, pieprz,
płaska łyżeczka cukru i odrobina octu winnego.
WYKONANIE:
Odciąć końcówki fasolki, oczywiście umyć. Jeśli strączki są bardzo długie, można je przepołowić. Ugotować, wrzucając na gorącą, osoloną, ocukrzoną i ciut zakwaszoną wodą (nie wiem, dlaczego ten cukier i ocet, Mama tak robiła i szparaga jest znakomita, może to tak, jak z kalafiorem?).
W międzyczasie przygotować polewkę: masło stopić i chwilkę podsmażyć, wcisnąć czosnek, udusić go nie rumieniąc, dodać natkę i przyprawy. Ugotowaną do pożądanej miękkości fasolkę polać obficie maślaną polewką. Do tego tylko młode ziemniaki i jajko sadzone - i obiad godny nawet stołu Sforzów gotowy!

czwartek, 10 czerwca 2010

Młoda kapusta z koperkiem



Na to danie się czeka cały rok. Nie jest to co prawda taka całkiem PRAWDZIWA kapustka, bo spod folii a nie z grządki, ale za to młoda i zielona.
SKŁADNIKI:
1 sztuka niewolniczej siły roboczej (u mnie tatuś), aby przydźwigać 2 spore głowy z warzywniaka w jednej ręce, a 2 kilo młodych ziemniaczków w drugiej,
2 główki kapusty białej lub jedna (jeśli bardzo duża),
pęczek koperku,
kubek kwaśnej śmietany 12 lub 18%,
2 łyżki mąki pszennej,
pół kostki masła,
duża cebula lub 2 mniejsze,
sól i pieprz, 
sok z cytryny do zakwaszenia,
ew. odrobina kminku (jak ktoś lubi).
WYKONANIE:
Kapustę drobno zszatkować. Ponieważ kapucha jest niewiadomego pochodzenia i nie wiemy, ile chemii nawalono, aby była taka dorodna, rozkładamy poszatkowaną kapustę na stole i solimy (tak, jakbyśmy siali mak, oczywiście wiadomo, co mam na myśli, tiaaa).
Po jakiejś półgodzinie odciskamy kapustę, wydzieli się dość dużo soku, niestety, część witamin pójdzie się paść, ale i część nawozu i oprysku też. Jeśli mamy pewną kapustę, to oczywiście nie trzeba tego robić.
Procedurę tę stosujemy także, gdy skosztowana na surowo kapustka wydaje nam się gorzkawa - najlepiej zjeść kawałek głębia (na takiego młodego głąbka czyhaliśmy w dzieciństwie:-).
Cebulkę siekamy drobniutko i szklimy na maśle (co najmniej pół kostki). Następnie przekładamy do dużego gara, wlewamy szklankę wody, wrzucamy tę siekaninę i już oczywiście nie solimy, ewentualnie potem jeszcze, na koniec, do smaku. Można dodać pół łyżeczki kminku (dobrze, że dodałam, chyba dlatego biesiadników nie rozpukło). Kontrolując stan wód gotujemy do miękkości, ale nie na paciarę (uwaga, gotuje się szybko!). Zakwaszamy do smaku sokiem z cytryny. Koperek siekamy drobno. Śmietanę rozrabiamy z mąką w miseczce, hartujemy trochę tą kapuchą (tak ze dwie łyżki gorącej wrzucić do miseczki, zabełtać) i wlewamy do garnka, mieszając energicznie. Kiedy pyrknie, wyłączamy gaz, dodajemy posiekany koperek i pieprz. Podajemy z młodymi, skrobanymi ziemniakami, polanymi zrumienionym masełeczkiem.
Kiedy Tata i Jurand odpadli od talerzy, zastanawiałam się poważnie, czy nie trzeba będzie lecieć do weterynarza po trokar.

niedziela, 9 maja 2010

Surówka z czerwonej kapusty



Przepis przeredagowany na stanowcze żądanie Martika, pod groźbą niezaglądania już na matczynego bloga NIGDY.
Jest to przepis mojej Mamy i doktora Russaka (tego Sarmaty - kucharza ze „Smaków polskich”), który  zalecał obgotowanie na malusieńkim ogieńku czerwonej kapusty przez 6 (słownie: sześć) minut. 
I to jest jej tajemnica, bo nie zapisawszy sobie, jak robiła ją Rodzicielka, regularnie rozgotowywałam tę kapuchę i myślałam, że może lepiej będzie ją dwukrotnie zblanszować. Nie było lepiej. Co prawda w wielu przepisach ludzie robią ją ganc na surowo, ale ja to sprawdziłam: dla nas jest zbyt twarda i dłuuugo leży w żołądku. A jeżeli jeszcze jest tam w towarzystwie odsmażanych ziemniaczków i kotleta, to parę godzin się zastanawiają, czy iść dalej, czy może jednak wrócić górą.
SKŁADNIKI:
mała główka czerwonej kapusty,
1 duża cebula,
1 jabłko winne,
sok z połowy cytryny lub ocet jabłkowy (2-3 łyżki),
łyżeczka cukru,
majonez pół na pół ze śmietaną i łyżeczką musztardy (saperskiej ma się rozumieć😆),
sól i pieprz do smaku.
WYKONANIE:
Kapustę cienko poszatkować. Wrzucić na osolony jak na pierogi wrzątek i gotować na małym ogniu równo 6 minut. Kapucha zrobi się niebieska. Wylać na durszlak i taką gorącą, odcedzoną wyłożyć na pokrojoną w drobną kosteczkę cebulkę. Kiedy wystygnie polać sokiem z cytryny/octem, dobrze przemieszać (ręką najlepiej) i patrzeć, jak wraca czerwony kolorek. Jabłko obrać, zetrzeć na grubej tarce, wymieszać z kapustą i cebulą. Ewentualnie dosolić i dokwasić, leciutko pocukrować,
polać śmietaną rozrobioną z majonezem i musztardą, wymięszać do połączenia z sosem😀

P.S. Martik mówi, że wywar z czerwonej kapusty może robić w laboratorium za wskaźnik kwasowości, jak papierek lakmusowy czy fenolocośtam. No proszę... 

piątek, 27 listopada 2009

Soczyste sznycle (kotlety mielone) i surówka (sałatka) z porów


2009-11-22
Wyjeżdżając na tydzień na uczelnię Jurand zabiera z domu prowiant, bo gotować on niestety nie umie… I właśnie przede wszystkim dlatego były na niedzielę sznycle (zwane w Kongresówce kotletami mielonymi, u nas kotlet to jest krojony np. ze schabu, pamiętam, jak się zdziwiłam, że słynne „sznycle wiedeńskie” to coś w rodzaju „schabowego” z cielęciny).
Dobre sznycle są tylko z mielonego w domu mięsa (albo ze sklepu, gdzie mielą mięso na życzenie).
SKŁADNIKI:
1 kg mielonej łopatki,
duża cebula,
3 ząbki czosnku,
2 jajka,
2 łyżki masła,
około pół szklanki wody (to ważne!)
łyżeczka soli i pieprz,
ew. kminek mielony i majeranek albo np. pieprz ziołowy ,
olej lub smalec do smażenia.

WYKONANIE:
Cebulę zetrzeć na grubej tarce (ja wolę właśnie taką surową) albo drobniutko pokroić i zezłościć na maśle. Wlać razem z tłuszczem do masy mięsnej, wbić jajka, wycisnąć czosnek, posolić, popieprzyć i wymieszać. Następnie wyrabiać parę minut, dolewając wodę - masa mięsna ją wchłonie, a sznycle będą soczyste i miękkie. Przestajemy wyrabiać, gdy mięso jest pulchne i takie jakby kleiste. Formujemy owalne lub okrągłe niewielkie sznycelki, które smażymy z jednej strony na rumiano, odwracamy i przykrywamy pokrywką (muszą dojść w środku).
Takie z samego czystego mięsa bez bułki są zdecydowanie lepsze, chociaż na pewno wychodzi ich mniej.
Podane z wykłóconymi ze świeżym masełkiem ziemniaczkami i surówką z porów jest to niby zwykłe jedzonko, ale przepyszne.

Surówka (sałatka?) z porów i jabłek.
SKŁADNIKI:
2 pory (białe części),
duże jabłko,
2 jajka na twardo,
łyżka śmietany, łyżka majonezu,
sól, pieprz.
WYKONANIE:
Pory pokroić w cienkie półkrążki. Sparzyć wrzątkiem, dobrze odcisnąć. Jabłka i jajka zetrzeć na grubej tarce. Wymieszać z majonezem i śmietaną, posolić i popieprzyć. Surówka jest delikatna w smaku i dobrze podkreśla smak sznycelka.

Kapusta kiszona zasmażana


2009-10-20
W niedzielę był obiad pt.: "Duma Matki Polki" czyli ziemniaczki, schabowy i kapustka zasmażana.
Po konsumpcji Jurand (nie molestowany!) wystękał: "Mamo, tak się wzruszyłem tym obiadem, że chyba umyję naczynia!".
Jeśli więc chcesz, siostro, aby chłop pomył ci gary - ugotuj mu tę kapustkę!
Najważniejsza jest dobra kapusta. Smaczna jest „Sandomierska” z firmy Kiljan, no i ta kapustka „Marzenie” (he he he), ale ostatnio odkryłam mój number one: kapucha z Charsznicy!!!
To jest podobno królowa kapuściana, a ta Charsznica leży gdzieś koło Krakowa, to pewnie nie tylko w naszym Geesie można ją kupić.
Na marginesie - czyż to nie jest cudowna zbitka wyrazów: „kwaszonka z Charsznicy”? Myślę, że to brzmi tak cudnie, jak „trzmiel z Chrząstówka”. Jakbym była Łokietkiem, nie testowałabym zbuntowanych Niemców w Krakowie jakimsik: „soczewica, koło, miele, młyn” tylko bym im walnęła po uszach tom kwaszonkom i niechby szwabstwo spróbowało powtórzyć! (dla tych, co przysypiali na historii i dla Zuni, która jest dopiero pierwszaczkiem: jeśli ktoś ze schwytanych podczas buntu wójta Alberta w 1312 roku nie powtórzył tych słów, to szedł pod nóż albo na wygnanie, bo zapewne był Niemcem. Przerąbane mieli jąkający się.)
Więc kiedy zdobędziemy już pierwszoklaśny surowiec, to dokupujemy (proporcje na 1 kilogram kapusty, ale sobie od razu podwójcie):
- 2 dość duże cebule,
- 1/3 kostki masła,
- trochę oleju,
- 2-3 łyżki mąki pszennej,
- 3 listki bobkowe,
- 6 kuleczek ziela angielskiego,
- sól, pieprz, szczypta cukru,
- kostka grzybowa Knorra (tak, wiem: GLUTAMINIAN!!! Jessu, można umrzeć w męczarniach od samego myślenia o nim!),
- parę grzybków suszonych nie jest od rzeczy (ale bez też jest pyszna).
WYKONANIE:
Kapustę przesiekać (Charsznicy nie trzeba, już jest gotowa), żeby się nie ciągnęły długie włókna, odcisnąć. Sprawdzić jej kwaśność – powinna być wyrazista, ale też nie ocet, jeśli jest zbyt kwaskowata, to zawsze można odlać trochę wody podczas gotowania i uzupełnić świeżą.
Zalać gorącą wodą, aby trochę pokryło, dodać namoczone wcześniej grzybki, przyprawy, rozpuszczoną kostkę i gotować na małym ogieńku. Sprawdzić, czy jest wystarczająco słona, podkręcić smak cukrem (przypomniała mi o nim jakaś uważna czytelniczka w komentarzu - ma rację, zawsze gdzie kwaśno daje się ciutkę cukru).
Cebulkę skroić w drobną kosteczkę, dodać masło z kapką oleju, a kiedy zacznie się rumienić wsypać tam mąkę. Mąka z cebulą zasmaży się na złoto i kiedy kapusta jest już półmiękka wlewamy to do gara. Aha, gar od razu wziąć większy, bo trzeba mieszać i dolewać wody w razie potrzeby. Doprawić pieprzem i ewentualnie magą do smaku.
Najlepsza na drugi dzień, jak się przeżre, ale u mnie stale powtarza się casus fasolki, co nigdy nie dostoi w całości do drugiego dnia…

środa, 25 listopada 2009

Surówka z kapusty pekińskiej - najprostsza

To jedna z najprostszych surówek, bo wystarczy pokroić kapustę pekińską, nasolić, lekko odcisnąć i wymieszać (łapką najlepiej) z siekanym koperkiem, olejem, sokiem z cytryny i pieprzem).
Proste, a pyszne i takie świeże i zieloniutkie...