Po
obejrzeniu tego zdjęcia Hurma i Czereda stwierdziła, że zrobił je praojciec Adam
swoim kalkulatorem (wystruganym z drzewa figowego) w chwili, gdy odpoczywający
Pan przebudził się ósmego dnia i stwierdził, że stworzy jeszcze pierogi z
wątróbką. Po czym Pan oświetlił swe dzieło (jak na obrazie Blake'a), a Adam cyknął fotkę :-D
Takie pierożki są przepyszne. Wiem, wiem, jest niewielu wielbicieli wątróbki, ale wielu pieromaniaków, więc może warto się przekonać do wątroby w ten sposób?
CIASTO:
1 kilo mąki pszennej (np. Lubella),
1 jajko,
ze 2 łyżki oleju,
gorąca woda ile zabierze,
ja nie solę ciasta, tylko wodę, tak ze 2 kopiate łyżki soli na 4 litry wody.
Jak zrobić ciasto bardzo dokładnie opisałam tutaj.
FARSZ:
10 kurzych wątróbek,
2 duże cebule,
olej do smażenia,
sól, maga,
2 duże cebule,
olej do smażenia,
sól, maga,
pieprz czosnkowy (albo pieprz i suszony czosnek),
duża patelnia z grubym dnem.
Podroby szybko przepłukać na sitku.
Cebule skroić w grube pióra, wrzucić na rozgrzany olej, zeszklić. Odsunąć cebulkę na brzegi patelni, na środek wrzucić wątróbki, podkręcić ogień, podsmażyć aż zmienią kolor. Wtedy odwrócić je „na plecki” i przykryć patelnię dużą pokrywką. Zmniejszyć ogień, smażyć do momentu odparowania soku, który z nich wycieknie. Posolić, znowu odwrócić, pomagować, posypać pieprzem czosnkowym i dalej smażyć (już odkryte) do pożądanego stopnia zrumienienia
duża patelnia z grubym dnem.
Podroby szybko przepłukać na sitku.
Cebule skroić w grube pióra, wrzucić na rozgrzany olej, zeszklić. Odsunąć cebulkę na brzegi patelni, na środek wrzucić wątróbki, podkręcić ogień, podsmażyć aż zmienią kolor. Wtedy odwrócić je „na plecki” i przykryć patelnię dużą pokrywką. Zmniejszyć ogień, smażyć do momentu odparowania soku, który z nich wycieknie. Posolić, znowu odwrócić, pomagować, posypać pieprzem czosnkowym i dalej smażyć (już odkryte) do pożądanego stopnia zrumienienia
Następnie trzeba całą zawartość patelni zmielić w maszynce. Jeśli robimy niewielką ilość pierogów, to można to zrobić dużo szybciej w blenderze, no i odpada mycie maszynki. Same pierogi robi się szybko, bo farsz jest "wdzięczny" do klejenia.
Gotujemy z minutę, dwie po wypłynięciu, maścimy cebulką zrumienioną na maśle.
No, no niezły wypas u Ciebie!!!
OdpowiedzUsuńChętnie bym się wprosiła, bo tęsknię za pierogami....trzeba bedzie w końcu zrobić :P
Pierogi lubię i robię, choć moja Połówka wybrzydza, że za dużo roboty sobie przysparzam...
OdpowiedzUsuńChętnie sprubuje takich pierogów.Przepis już jest mój.Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńNo, Marzyniu z takim wstępem to pierogi podwójnie musza smakować :)
OdpowiedzUsuń:-) mimo, że z wątróbką, to wyglądają fantastycznie!
OdpowiedzUsuńHahaha cudny wstęp zresztą Mamciu jak zawsze! I chociaż moja obecna sytuacja raczej nie sprawi żebym takie szybko zrobiła to chętnie bym takie zjadła bo kocham i wątróbkę, i pierogi:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i ściskam
Blogowa córcia z gotuj się do gotowania :)