Tym razem miałam przyjemność raczenia się:
- burkiem (sirov burek s špinačo) - czyli nadziewanym farszem szpinakowo-serowym zawijańcem z ciasta filo. Marija piecze burki z domowego ciasta wleczonego - ten na zdjęciu powyżej jest już dziełem młodego pokolenia, z kupnego ciasta filo,
- sztruklami z Kobaridu (kobariški štruklji) - to coś jakby słodkie pierożki z ciasta parzonego, nadziewane orzechami, rodzynkami i cynamonem, aromatyzowane rumem,
- zupą z rzepy ze słoną struclą skwareczkową (jota z repo in ocvirkovca) - trudno pomyśleć, że zupa z kiszonej (!) rzepy może być dobra, ale była. Fakt, że smakowała jak jakiś dziwny kapuśniak, lecz wzbogacona dobrą kiełbasą i zagryzana zaiste wyborną struclą ze skwarkami, prażoną cebulką i szczypiorkiem, była treściwym daniem obiadowym,
- pizzą "Di Materina" w Lublanie - po prostu mistrzowska, z pesto, krewetkami, jakimś pyłem z czarnych oliwek, skórką z limonki i mozzarellą Fior di Latte d'Agerola,
zdjęcie: strona FB Pop's Place Pizza





Dostojny stróż tak jak i góry :)
OdpowiedzUsuńTo Alpy Julijskie :-)
UsuńNo trzeba przyznać, że mają dobre jedzonko. Taki chrupiący zawijaniec że szpinakiem musi być pyszny. Byłam na Sloweni lata temu. Pamiętam że raczyłam się w większej ilości winem, którego było pod dostatkiem.
OdpowiedzUsuńJa nie wiem, jak to możliwe, żeby ludzie, którzy tak często piją wino, nie mieli problemu z alkoholem. To inna kultura spożycia, niż u nas :-D
UsuńWszystko brzmi przepysznie, i wierzę, że tak samo smakowało Marzyniu :-))) Fajnie, że masz okazję posmakować takiej kuchni. Ja prawie 20 lat w UK, ale niestety tutejsza kuchnia (pewnie zresztą każdy wie) jest bardzo uboga. Większość potraw to naleciałości i wpływy kuchni indyjskiej, za którą nota bene nie przepadam. Myślę, że na Słowenii to ja bym pojadła :-))))
OdpowiedzUsuńHelenko, mam nadzieję, że jeszcze tam pojedziesz. Gdybyś się zdecydowała - daj znać, pomożemy :-)
UsuńŚwietna kulinarna opowieść — aż ma się ochotę spakować walizkę i ruszyć do Słowenii 😊 Bardzo podoba mi się, jak pokazujesz mniej znane smaki i łączysz je z tak barwnym opisem. Te žlikrofi i gibanica brzmią naprawdę intrygująco, a zupa z rzepy to już zupełna ciekawostka — chętnie bym spróbowała! 🍽️
OdpowiedzUsuńNie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić do Słowenii :-) Pojedziecie razem z Helenką!
UsuńMarzyniu - pakuję walizki!!! :-))))
UsuńCo Ci powiem, to Ci powiem ale w tej Słowenii to naprawdę pysznie słychać!!!
OdpowiedzUsuńJedno lepsze od drugiego, a na widok trzeciego człowiek ma skurcze żołądka, bo zjadłoby się z ogromną przyjemnością te smakowitości. Wszystko niezwykle kuszące i trochę zazdroszczę, że możesz rozkoszować się tymi słoweńskimi specjałami:)
Loki jest kochany, a na tle gór wygląda świetnie! Idealnie pasuje!
Buziaki gorące przesyłam i pozdrawiam wiosennie😘🌷🌿
Maminku, jeśli ekipa (patrz wyżej) się zbierze, to jedziemy wszystkie na kulinarny podbój Słowenii :-***
UsuńChociaż nic z tego nie jadłam, to na oko widzę że wszystko wygląda pysznie. Kilka razy przejeżdżaliśmy przez Słowenię w drodze do Chorwacji i nawet zatrzymywaliśmy się żeby coś zjeść, ale w Mc Donaldzie 😃
OdpowiedzUsuńNo to Aguniu, zapraszamy jeszcze raz do Słowenii! Wakacyjny wygodny pociąg jedzie przez Lublanę, a z niej do Martika już blisko :-) I zrobimy razem słoweńskie przysmaki!
UsuńO mniam! Ależ pysznie! I te widoki,nie tylko o góry mu chodzi 😀 super że możesz smakować tradycyjnych potraw na Słowenii. A takie przygotowane w domu to dopiero potwierdzenie jakości i smaku.
OdpowiedzUsuńUdanego tygodnia Marzyniu 😍
Tydzień do tej pory był trochę smutny, ale już teraz jest fajnie, a poza tym Ty wróciłaś i to mnie ucieszyło :-)
UsuńP.S. Nie ma to jak wydać córkę za mieszkańca pięknego kraju hie, hie...
Bardzo mi przykro że smutny był to tydzień dla Ciebie Kochana. Ale dobrze że już się poprawiło i że ja mam małą cegiełkę, która dołożyłam do Twojego lepszego nastroju 😘
UsuńOMG! Uwielbiam burek! Już odliczam czas do maja, kiedy będę w Czarnogórze i będę się mogła nim zajadać
OdpowiedzUsuńCzarnogóra to brzmi dla mnie podwójnie magicznie, bo była tam Martusia i Jasiek (syn brata) i twierdzili, że jest pięknie! I smacznie :-D
UsuńBurek kojarzę. :) A piesek jaki uśmiechnięty! ;)
OdpowiedzUsuńWcale mu się nie dziwię :-)
UsuńWow, wszystko brzmi niesamowicie! 😍 Szczególnie burki, sztrukli i ta zupa z kiszonej rzepy – totalnie intrygujące smaki! Loki na deser to wisienka na torcie 😄
OdpowiedzUsuńJesteś kochana :-)
Usuńo kurcze ale u Ciebie pysznosci
OdpowiedzUsuń:-)
UsuńMyślałem, że Loki pilnuje tych dań ;) A to osobne zdjęcie :D Piękny jest <3 Same pyszności kuchni słoweńskiej :-P <3
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę przyjemnego dnia :)
Gdyby Loki tylko mógł, to chętnie by się dobrał do tych dań :-)
Usuń